czwartek, 2 kwietnia 2015

#Mikey ♥9♥

(Podkreślone-Chłopcy nie słyszą)

-Tak?
-Hej córuś.
-Hej mamuś.-usiadłam na kanapie obok Cal'a.
-Chciałam Ci tylko powiedzieć,że zostaniemy tutaj do końca miesiąca.
-Ale zdajesz sobie sprawę,że to trzy tygodnie?-ja z mamą byłyśmy przyzwyczajone,że tak do siebie mówimy,ale chłopcy wyglądali na zdziwionych.
-Przeszkadza Ci to? Bo jak coś...-spojrzałam na chłopaków.
-Nie może jeszcze przeżyję. Może...-powiedziałam i swój wzrok przeniosłam na stoliki.
-A i jeszcze jedno! Dzwoniła do mnie twoja...wasza nauczycielka powiedziała,że połowa nauczycieli zachorowała, i że macie ten tydzień odpuszczony.
-Czyli w Poniedziałek...
-Tak. W Poniedziałek nie idziecie do szkoły,a później macie te ferie.Łącznie macie miesiąc "wakacji".
-Super!-zrobiłam gest "zwycięzcy"-Mami mogła bym Cię o coś zapytać?
-Jasne.Pytaj o co chcesz.
-B-bo [I.T.P] poznała takiego faceta. Iii on chciałby mnie poznać...
-Ale skoro [I.T.P] poznała tego faceta,to dlaczego on chce poznać Ciebie?
-Jestem jej najlepszą przyjaciółką. Ale wracając. Chodzi o to,czy mogła bym pojechać tam do starego domu,żeby pospędzać czas z [I.T.P] i Marcinem?
-Okey,ale co z chłopcami?
-A-Ale co ma być. 
-Pojadą z Tobą?
-Wątpię,żeby im...
-Dobra. Ja muszę kończyć. Niech chłopaki pojadą z Tobą jeśli będę chcieli. Dobrze?
-Okeyyy....Pa.-powiedziałam i się rozłączyłam.




***

Westchnęłam patrząc na chłopaków.
-Coś się stało?-usłyszałam Ashton'a.
-Nie. Pójdę...pójdę zadzwonić do [I.T.P]. Potem muszę się was o coś zapytać.-uśmiechnęłam się do nich po czym wyszłam z salonu.

Zadzwoniłam do przyjaciółki informując ja o tym,że przyjadę wcześniej. 
To teraz tylko gadać z chłopakami.
Ponownie westchnęłam i poszłam do salonu w którym jeszcze siedzieli chłopcy.
-Chciałaś o coś zapytać tak?-Cal spytał gdy zauważył że weszłam do środka.
-Tak. Wcześniej rozmawiałam z mamą. Powiedziała,że nauczyciele,nie wiem jak,ale pochorowali się i ten ostatni tydzień nam odpuszczają.-odczekałam chwilę,aż skończą okazywać swoje zadowolenie-Dzwoniłam też do [I.T.P]. Jutro do niej jadę. Wiecie,tam na stare osiedle. I moje pytanie brzmi: Czy chcielibyście pojechać jutro ze mną? Nie sprzedałyśmy domu więc mielibyśmy gdzie mieszkać. To jak?-odetchnęłam głęboko bo powiedziałam to wszystko na dosłownie jednym wdechu.
-Wow. Nie wiedziałem,że można tak szybko mówić.-powiedział Mikey patrząc na mnie.
-Ale zrozumieliście?-zapytałam z obawą,ze będę musiała to wszystko powtarzać.
-Mniej więcej. A na ile?-tym razem pytanie zadał pytanie Luke.
-Około tygodnia. To chcecie czy nie,bo muszę jeszcze się spakować,zadzwonić do [I.T.P] i upewnić się,że wszyscy,jeśli pojedziecie,będziemy mieli gdzie spać.-powiedziałam przy okazji wybierając numer do [I.T.P].

Chłopcy chwile pogadali zapewne rozważając wszystkie za i przeciw. Ostatecznie się zgodzili. Zadzwoniłam jeszcze raz do przyjaciółki ustalając na ile tam zostaniemy. Gdy już wszystko było załatwione weszłam do pokoju chłopaków i powiedziałam na ile czasu mają się pakować. Sama się spakowałam i w końcu. W końcu o 22:30 skończyłam to wszystko i poszłam się umyć. Wysuszyłam jeszcze włosy i zmyłam makijaż po czym zamknęłam drzwi na klucz i poszłam spać.

***5:32***

Wstałam i podeszłam do szafy. Ubrałam się,rozczesałam włosy i zrobiłam make-up. 


Postanowiłam,że w związku z tym,że chłopcy śpią,a nie długo będą przez pięć godzin jechać autem,to zrobię im śniadanie.


 rogale
    naleśniki


 ciasto
 herbata
 kawa



  koktajl owocowy
 koktajl owocowy
 

 tort



 -W końcu skończone.-odetchnęłam z ulgą.
Spojrzałam na zegarek,który wskazywał 9:00.
Okey. [I.T.P] przyjeżdża po nas o 12:15. Coś około tego. Chłopcy jeszcze śpią. Chyba czas ich obudzić? Tak,bo to wszystko wystygnie i będzie nie dobre.

Odeszłam od blatu i skierowałam się do pokoju Cal'a. Zapukałam do drzwi po czym weszłam do środka.

-Cal wstawaj. Jedzenie czeka.
-Yhm... Która godzina?
- Pięć po dziewiątej.
-Dobrze już wstaję.
Uśmiechnęłam się i wyszłam zamykając za sobą drzwi.

Następny pokój to pokój Ash'a.
Zapukałam i weszłam do środka.
-Hej.-powiedziałam gdy zobaczyłam,że postać na łóżku się porusza.
-Cześć. Która godzina?-ciekawe czy wszyscy zadadzą to pytanie.
-Po dziewiątej. Jedzenie jest gotowe.
-Ok. Za chwilę zejdę.
Wyszłam z pokoju.

Teraz Luke.
Tak jak poprzednio zapukałam i weszłam do środka.
-Luke.
-Yhm?
-Wstajesz? Jedzenie gotowe.
-A która godzina?-jak Michael zada to pytanie,to się mocno zdziwię.
-Kilka minut po dziewiątej.
-Okey. Zaraz zejdę.
Wyszłam z pokoju chłopaka.

Okeyyy. Został tylko Mikey.
Poprzednio pukając weszłam do pokoju chłopaka,który jeszcze słodko sobie spał.
-Mikey.-powiedziałam stając obok jego łóżka.
-Taaa...-mruknął przewracając się do mnie przodem.
-Śniadanie wam zrobiłam. Schodzisz? I uprzedzając pytanie. Jest po dziewiątej.
-Skąd wiedziałaś,że o to zapytam?
-Przeczucie. To jak schodzisz?
-Tak. Za chwilę będę.
-Okey.
Powiedziałam po czym wyszłam z pomieszczenia.

Dopiero teraz dotarł do mnie jeden fakt.
Wszyscy mają tu swoje pokoje?
Wzruszyłam ramionami i znów poszłam do kuchni. Jednak długo tam nie zostałam,bo usłyszałam dzwonek swojego telefonu,który dobiegał z salonu.

-Tak?
-Hej [T.I]. Słuchaj zmieniły się trochę plany.
-I jak zawsze mówisz mi to na ostatnią chwilę?-powiedziałam zirytowana.
-Sorry.
-Dobra,ale o co chodzi?
-To nic specjalnego,tylko zamiast przyjechać o 12 przyjadę o 11. To nie problem?
-Nie,ale dlaczego jeśli mogę spytać?
-Później muszę pojechać gdzieś tam z mamą.
-Rozumiem. Czyli o 11 tak?
-Tak.
-To do zobaczenia [I.T.P].
-Pa.

Rozłączyłam się i postanowiłam sprawdzić czy chłopcy już zeszli. Gdy weszłam do kuchni zastałam ich stojących przed stołem pełnego jedzenia w oszołomieniu.

-[T.I]?
-Yhm?
-Ile zajęło Ci zrobienie tego wszystkiego?
-Łącznie? Trzy godziny i dwadzieścia osiem minut. Tak w zbliżeniu....


Z tego co zauważyłam Gosia pisze Cal'a więc może jeszcze dzisiaj go dostaniecie. 
Jak na razie macie 9 część Mikey'a.
Mam nadzieję,ze się podobało ♥

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz