poniedziałek, 30 marca 2015

#Luke cz.1

Weszłam do szkoły chowając się za każdym człowiekiem,który przechodził obok mnie. Ze słuchawkami w uszach oczywiście,z których dość głośno wydobywały się dźwięki piosenki "Who Says"-Seleny Gomez. Ale wracając. Szłam przez korze szkoły kierując się w stronę mojej szafki. Gdy już się przy niej znalazłam otworzyłam ją i wpakowałam wszystkie nie potrzebne książki do środka.

Zatrzasnęłam drzwiczki szafki i ruszyłam do klasy. W połowie drogi usłyszałam dzwonek informujący mnie,że jestem spóźniona. Może to i lepiej nie będę musiała się męczyć z tymi idiotami. Otworzyłam drzwi sali wchodząc do środka.

-Przepraszam za spóźnienie.-powiedziałam wymijając nauczyciela.
Skierowałam się do przed ostatniej ławki i wyjęłam książki oraz zeszyt. Usiadłam na miejscu opierając się o ścianę tak,że siedziałam bokiem do tablicy.

Przede mną siedział Calum i Ashton, Michael i Luke za mną. Otworzyłam zeszyt na ostatniej stronie i zaczęłam w nim rysować kompletnie nie rozumiejąc zadania z matematyki,które widniało na tablicy. Po chwili poczułam ukucie w ramię,które zignorowałam dokładnie wiedząc,że Luke i Michael zaczynają robić mi na złość.

Chłopaki z przodu o czymś gadali. Czy ci z tyłu też nie mogli? Po prostu zostawić mnie w spokoju? To tak dużo? Najwyraźniej dla nich tak.
-Ładnie tak się spóźniać na lekcje?-usłyszałam głos Luke'a.
Odwróciłam się do niego plecami kontynuując mój obrazek. Gdybym mogła pewnie już dawno bym siedziała w domu zamknięta w swoim pokoju.

Po chwili usłyszałam dzwonek.
Tak szybko?
Spakowałam swoje rzeczy do plecaka i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Następna lekcja to polski. Czyli na górze. Wyszłam z klasy ponownie chcąc podejść do szafki.

Otworzyłam ją i powtórzyłam ruch z poprzedniej przerwy. Jednak usłyszałam dźwięk sms-a i w połowie zatrzymałam się.

Od [I.T.P]: Dzisiaj nie będzie mnie w szkole. Rozchorowałam się :( Ale mam nadzieję,że sobie poradzisz.
Genialnie... Zostałam sama.

Do [I.T.P]: Dobra nic się nie stało. Przecież to nie Twoja wina.
Od [I.T.P]: Na pewno wszystko dobrze?
Do [I.T.P]: Tak,na pewno. Przynieść Ci lekcje po szkole?
Od [I.T.P]: Mogłabyś?
 Do [I.T.P]: Oczywiście. Od razu po lekcjach?
Od [I.T.P]: Taaak...Będę już miała z głowy naukę i jęczenie mamy: [I.T.P] zadzwoń po lekcje!
Do [I.T.P]: Znam ten ból :D Moja mama też zawsze tak robi.
Od [I.T.P]: Nawet w chorobie nie dadzą odpocząć od nauki.
Do  [I.T.P]: Przynajmniej uczysz się w domu,a nie na tych cholernie nudnych lekcjach.
 Od [I.T.P]: Znalazłaś jakiś plus. W nagrodę dostaniesz... Nic. Sorry. 
 Do [I.T.P]: Ha ha ha. Takie to "śmieszne". A tak w ogóle to jak się czujesz?
 Od [I.T.P]: Może być. Jeszcze nie umieram.
 Do [I.T.P]: Dobra. Ja muszę kończyć,lekcje się zaczynają.
 Od [I.T.P]: Do zobaczenia :** 
 Do [I.T.P]: Paaa :**

Dokończyłam to co zaczęłam przed smsowaniem z [I.T.P].
Świetnie spóźniona już na drugą lekcje.
Zamknęłam szafkę i już miałam kierować się w stronę schodów,ale moja droga została zatarasowana przez czwórkę chłopaków.
Tylko tego brakowało.

-Hej. Co tam u Ciebie [T.I]?-zapytał Luke podchodząc do mnie.
-Daj mi przejść.-powiedziałam próbując go wyminąć.
-Gdzie Ci tak śpieszno?-zapytał tym razem Calum również do mnie podchodząc.
Dlaczego oni jeszcze nie są na lekcjach!? Dlaczego ja w ogóle muszę chodzić z nimi do klasy?
Nie odezwałam się. Za to jęknęłam z bólu czując jak Irwin szarpie mnie za włosy.
-Biedna bolało?-usłyszałam Michael'a,który powtórzył ruch przyjaciela.
-Przestań.-powiedziałam odpychając go od siebie.

Chłopaki chcieli już zareagować,ale usłyszeliśmy odgłos tupania szpilek. Po chwili obok nas zjawiła się pani od biologii.
-Dlaczego nie jesteście jeszcze na lekcji?-usłyszałam jej piskliwy głos.
-Bo... Yyy...-chłopcy próbowali coś wymyślić.
Przewróciłam oczami co nie uszło ich uwadze. Postanowiłam wyratować nas z tej sytuacji korzystając z tego,że ciągle trzymam się za brzuch.
-Bo źle się poczułam. Kręci mi się w głowie,boli mnie brzuch i głowa.-dokładnie podkreśliłam to słowo-A chłopcy chcieli mnie zaprowadzić do pani higienistki.-po krótkim namyśle postanowiłam pomóc też im.

-Rozumiem. Może zadzwonię do Twojej mamy. Zabierze Cię do domu?-zapytała troskliwie.
-Nie. Nie trzeba. Mama pewnie jest zajęta i nie chcę jej przeszkadzać. Do widzenia.-powiedziałam i odwróciłam się by znaleźć się już w sali.
-D-Do widzenia-chłopcy również pożegnali nauczycielkę wyraźnie zdziwieni tym,że im pomogłam.

Szybko wbiegłam po schodach by się od nich uwolnić. Ale zamiast skierować się do sali pobiegłam do łazienki. Widziałam jak chłopacy za mną biegną,ale przecież tu nie wejdą. Po chwili usłyszałam dźwięk kroków,który oddalał się coraz bardziej. Wychyliłam głowę i sprawdziłam czy na pewno poszli.

Gdy się już upewniłam wyszłam z łazienki i skierowałam się do szatni. Szybko założyłam buty,kurtkę i zakładając torbę na jedno z ramion wyszłam z pomieszczenia. Jednak ponownie usłyszałam kroki. Zaczęłam biec. Odwróciłam głowę w tył by zobaczyć kto za mną idzie.
Czy oni kiedyś dadzą mi spokój?

Biegłam przed siebie,po schodach i jeszcze tylko drzwi. I właśnie przed nimi poczułam uścisk na moim nadgarstku. Spojrzałam na Luke z zaszklonymi oczami. Zacisnęłam wargi i wyrwałam się chłopakowi tym samym sprawiając sobie ogromny ból,przez co z moich oczu popłynęły łzy.

Spojrzałam na rękę chłopaka na której zostało trochę krwi po czym szybko się odwróciłam i łapiąc się za nadgarstek by nie stworzyć za mną dróżki krwi wybiegłam ze szkoły.
Dowiedzieli się... Odkryli mój sekret...

***Oczami Luke***

Spojrzałem na swoją rękę na której została krew. Następnie na nadgarstek dziewczyny. Jej oczu były przepełnione bólem, smutkiem...Przez nas. Musiało mi to zająć osiem miesięcy,by zrozumieć jak ranimy tą dziewczynę...
-Czy ona...-zaczął Mikey.
-Tnie się.-dokończyłem dodając:-Przez Nas.
Odwróciłem się i również skierowałem się do szatni. Chłopcy wiedząc jakie mam zamiary zaczęli nakładać buty i kurtki,tak jak ja gdy oczyściłem moją rękę z krwi.
-Ktoś wie gdzie Ona mieszka?-spojrzałem na chłopaków.
-Ja.-odezwał się Calum.
Poszliśmy na ulicę,którą wyznaczył.

***Oczami [T.I]***

Wbiegłam do domu,w którym nikogo nie było. Jak zawsze. Nie mam ojca. Nie mam rodzeństwa. Mama w delegacji. Zamknęłam za sobą drzwi i rzucając plecak do salonu pobiegłam do łazienki. Pobiegłam do łazienki zadać sobie ból. 

Wytarłam krew z podłogi nie zważając na to,że z mojego nadgarstka dalej płyną kropelki krwi. 
Przynajmniej przez tydzień nie wychodzę z domu. 
Usłyszałam głośne pukanie do drzwi. Zeszłam po schodach z nadgarstkiem wniesionym w stronę sufitu, bo nie zamierzałam później myć całego domu. 

Otworzyłam drzwi zakrywając ranę rękawem który szybko nasiąkną krwią. Za nimi ujrzałam czterech chłopaków. Chciałam zamknąć drzwi,lecz Ashton zablokował je ręką. 
-[T.I]...-zaczął Luke.
Od razu wiedziałam o czym chcą rozmawiać. 
-Błagam dajcie mi już spokój. Nie wystarczy Wam?-powiedziałam ocierając łzy rękawem,który nie był zakrwawiony.
-Możemy wejść?-zapytał Michael pokazując na wnętrze domu.
Spojrzałam na wszystkich. Nie wyglądali jakby chcieli mi dokuczyć. Niepewnie otworzyłam szerzej drzwi żeby mogli wejść do środka. 
-Zaczekajcie chwilę.-powiedziałam i nie czekając na ich odpowiedź pobiegłam na górę.

Weszłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Zmieniałam koszulkę,a ranę za bandażowałam i schowałam za długim rękawem. Otworzyłam drzwi schodząc na dół. Chłopaków zastałam w salonie.
-Too...-zapytałam stając przed nimi.
-[T.I] my...my nie wiedzieliśmy...że sprawiamy Ci taki ból.-zaczął Luke.
-A-Ale to nie przez Was.-powiedziałam by nie czuli się winni.
Ale jednak po części miałam rację.

-A czyja? Dobrze wiemy,że to przez nas.-powiedział Michael patrząc na mnie.
-Nieee. T-To naprawdę nie przez Was.-powiedziałam łapiąc się za nadgarstek.
Po chwili moją rękę trzymał Luke.Odchylając mój rękaw.
-Nie chcecie tego widzieć.-powiedziałam patrząc na nich.

Nie za bardzo jednak się tym przejęli i odwinęli bandaż.
-Widzisz. Ta rana jest świeża. A teraz nie miałaś powodu do robienia sobie krzywdy.
-Właściwie...to mam go cały czas.-powiedziałam ponownie zawijając rękę.
Chłopcy spojrzeli na mnie zaciekawionym wzrokiem.
Mam im powiedzieć? W sumie nie mam nic stracenia.
-Bo...Bo wiecie...-i tutaj opowiadam im całą historię,którą postanowiłam pominąć.

***

Luke rozłożyła ręce w znaku mówiącym:"Chcesz się przytulić?".
Tak więc przytuliłam się do niego.
-Przepraszamy. Na prawdę przepraszamy [T.I].-wyszeptał gładząc moje plecy...

Hej. To znów ja.
 Nikola. 
Wiem to trochę dziwne,że nie kończąc Mikey'a zaczynam Luke'a. 
Ale tak jakoś wyszło.
Mam nadzieję,że Was zaciekawiło i zaczekacie na następną część ☺

Nikola♥Bay♥

niedziela, 29 marca 2015

#Mikey ♥7♥

Odeszłam od nich kawałek żeby odetchnąć. Chyba najgorsze już miałam za sobą. Chyba... Nieważne. Teraz trzeba iść nakrzyczeć na [I.T.P].
Jak mogła mi nie pomóc!?

Odeszłam jeszcze trochę,a chłopcy oczywiście za mną...
-Spokojnie. Chyba Wam nie ucieknę.- powiedziałam nie patrząc na chłopaków.
-Taaak... Jednak wolimy mieć pewność. Nie po to ganialiśmy Cię przez 10 minut,żebyś teraz uciekła.-usłyszałam Mikey'a na co opuściłam głowę i zaśmiałam się cicho.
-Co Cię tak śmieszy?-tym razem odezwał się Luke.
-Mogę jeszcze siedzieć i płakać.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-Wiesz,że bywasz strasznie irytująca?-bardziej stwierdził niż zapytał Ashton.
Nie tylko ja.

Pomyślałam na co znów się uśmiechnęłam pod nosem.
Po chwili znaleźliśmy się w moim pokoju. Ten dom serio jest duży...

-[I.T.P]...-zaczęłam.
-Błagam nie bij.-powiedziała zasłaniając głowę rękami.
Za to ja chwyciłam poduszkę z łóżka i zaczęła bijatykę...na poduszki.
-Jak mogłaś mi nie pomóc!? A ja myślałam,że jesteśmy przyjaciółkami! A Ty zamiast mi pomóc...-na chwilę przestałam okładać ją poduszką-Co Ty właściwie robiłaś?
-Pisałam z Marcinem.-powiedziała pokazując mi telefon.
-Serio?-zapytałam opuszczając rękę w której trzymałam poduszkę.
-No patrz.-ponownie pokazała ekran telefonu.
-I o czym pisaliście?-zapytałam siadając obok niej.
-Mamy się spotkać. Chciałby cię poznać.-powiedziałam patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
-A tamci?-zapytałam jej szeptem patrząc na chłopaków.
-Zrobimy tak. Jeśli nic nie powiedzą gdy wyjdziemy to nie zareagujemy. Jeśli jednak się uprą to po prostu weźmiemy ich ze sobą. Ok?-odpowiedziała szeptem.
-Jak dla mnie spoko.-powiedziałam patrząc na nią z uśmiechem.-Na czym to ja? A no tak!

Ponownie zaczęłam okładać przyjaciółkę poduszkami. Po chwili jednak zaprzestałam tych działań. Postanowiłam się nad nią zlitować.
-Następnym razem Ci nie wybaczę.-powiedziałam uprzedzając ją.
-Zapamiętam.-powiedziała wstając.
-Czekaj masz może czas w następnym tygodniu?
-Tak. A co?
-Tak sobie pomyślałam. Może jednak przeniesiemy to na następny tydzień. Ja wtedy mam wolne od szkoły. To jak?
-Okey.-powiedziała.
-To teraz chodźmy oglądać z nimi ten film bo wątpię,żeby odpuścili.-spojrzałam na uśmiechających się chłopaków.

Zeszliśmy na dół. Ja z [I.T.P] usiadłyśmy na kanapie,czekając,aż chłopcy wybiorą film. Zajęło to może z pięć minut. Jak się okazało wybrali Horror bo jakby inaczej? Nienawidzę Horrorów. Są straszne... Wow moja inteligencja mnie powala. Obok mnie usiadł Mikey,a po drugiej stronie siedziała [I.T.P]. Film się zaczął a ja nie chcąc mieć potem koszmarów skupiłam swój wzrok na stoliczku który stał przede mną.

Tak właściwie to chłopcy nic o mnie nie wiedzą. Ja oczywiście jako ich fanka wiem bardzo dużo. Ale oni nawet nie wiedzą,że w ogóle ich słucham. Cóż. Może lepiej żeby nie wiedzieli. Mogliby się czuć niezręcznie w moim towarzystwie a tego przecież nie chcemy. Prawda? Bynajmniej ja nie. Może powinnam poczekać,żeby sami się z czasem dowiadywali o mnie czegoś nowego. Wiem na pewno,może bywam dla nich irytująca, Ale praktycznie dla wszystkich taka jestem więc nie będę ich traktować jakoś wyjątkowo. Co z tego,że są moimi idolami? Ja jestem sobą i nie zamierza m się zmienić,bo mieszkam sobie z gwiazdami...Tak jakby się nad tym zastanowić to...to trochę dziwne. Co nie? Mieszkam z wielkim gwiazdami dla których nastolatki są w stanie poświęcić wszystko. Ja oczywiście do nich nie należę. Prawda. Kocham ich,ale jako 5 Seconds Of Summer. Nie jako Mikey,Ashton,Calum i Luke. Bo jak można kochać kogoś kogo się nie zna? Ja bynajmniej tak nie potrafię.  Zabawne. Już drugi raz użyłam słowa bynajmniej. Dziwnie tak jakoś. A może nie... Nie wiem. Jestem dziwna. Ale trudno. O czym to ja...? A no tak. To mam im w końcu powiedzieć kilka  faktów o mnie,czy czekać aż sami się dowiedzą? Ja zdecydowanie wolę drugą opcję. Nie lubię opowiadać o sobie. Zawsze dziwnie się przy tym czuję...

Moje myśli przerwało stukanie w ramie. Spojrzałam na Mikey'a. Dopiero teraz zorientowałam się,że wszyscy na mnie patrzą. Dziwne uczucie.
-To jak?-usłyszałam [I.T.P].
-Eee...Mogłabyś powtórzyć? Trochę się zamyśliłam.-powiedziałam patrząc na przyjaciółkę.
-Pytałam,czy będzie Ci przeszkadzać jakbym już poszła. Wiesz mam trochę do domu.-powiedziała patrząc na mnie.
-Nie. Oczywiście,że nie.-powiedziałam wstając razem z przyjaciółką.

Odprowadziłam ją do drzwi i zamknęłam za nią. Chciałam już iść na górę jednak głos Ash'a zniszczył moje plany.
-Film się jeszcze nie skończył.-powiedział łapiąc mnie za rękę i zaciągając na kanapę.

W tym czasie zdążyłam jedynie jęknąć z niezadowolenia. Byłam w kropce. Nie chcę tego oglądać,a jednocześnie wiedziałam,że chłopacy mi nie odpuszczą.
Taa...Chyba nie za bardzo mam wybór.
 Przełam się i spojrzałam na ekran telewizora. Jednak od razu tego pożałowałam.

Jakiś psychol z piłą maszynową rozcinał na pół dławiącą  się łzami związaną dziewczyną,która próbowała krzyczeć jednak była sparaliżowana,a to wszystko miało miejsce w jakimś strasznie białym pokoju który od strony dworu był pomalowany na czarno by nie było go widać w ciemnym lesie. Po chwili jednak biała barwa pokoju zmieniała się na czerwoną. Kawałek od niej były związane inne przerażone dziewczyny. Chciały krzyczeć jednak nie mogły. Po ich policzkach spływały łzy. A ten psychol kawałkami odcinał części ich ciała by czuły jak największy ból. Było to coś podobnego do Happy Tree Friends .(*UWAGA nie oglądaj jeśli masz słabe nerwy). A szczerze tego nienawidziłam. To było straszne. W sumie nadal jest.

W tym momencie w głowie ze 50 razy zabiłam się za to,ze tak bardzo wczuwam się w takie typu filmy. Na szczęście się już kończył.
-Pamiętajcie!Nigdzie nie jesteście bezpieczni. Każdy może być zupełnie kimś innym od tego jakiego się podaję. Więc lepiej trzymaj się z dala on nieznajomych!-i ten psychiczny śmiech na końcu...


Bardzo Was przepraszam za nieobecność. Postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę z powodu o którym jest pełno każdej możliwej stronie internetowej.
Jestem Directioner od prawie 5 lat. Od samego początku więc taki coś jest dla mnie wielkim ciosem. Nie wyobrażam sobie zespołu bez naszego aniołka Malik'a. Ale miejmy nadzieję,że wszystko sobie przemyśli i wróci do zespołu. 

Ale zmieniając temat bo za chwilę znów będę płakać co tam u Was? 
Proszę zostawiajcie komentarze. Wiem,jest Was mało ale przynajmniej 2 komentarze. 
Bardzo proszę.
Dobra. Ja już wróciłam i będę starała się pisać jak najwięcej postów nie tylko o Mikey'u :p.

Nikola♥Bay♥

niedziela, 22 marca 2015

#Mikey ♥6♥

Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy do kuchni w której stali chłopcy.
-Wyszłaś?-usłyszałam Ash'a.
-Nie jestem duchem [T.I], który przyszedł nawiedzać ten dom i zrobić herbatki duchu [I.T.P].-powiedziałam sarkastycznie.-A no tak. [I.T.P] to są...właściwie to wiesz kim oni są. Chłopcy to jest [I.T.P] i nie jest waszą fanką.-powiedziałam specjalnie,wystawiłyśmy im język i się odwróciłyśmy na pięcie.

-Znów się zamkniesz w pokoju,czy zostaniecie i obejrzycie z nami film?-usłyszałam Mikey'a.
-Znów się zamkniesz w pokoju.-powtórzyłam pierwszą część żeby dać im do zrozumienia że nie oglądam filmu.
-Zapytałem z grzeczności.-podszedł do mnie na co ja zaczęłam się cofać.-I tak nie uciekniesz.
-Nas jest czterech,a ty jedna bo pewnie [I.T.P] nie ma zamiaru się w to mieszać.-Cal spojrzał na moją przyjaciółkę,która cofając się kawałek dała do zrozumienia,że nie.
-Phii...To sobie przyjaciółkę znalazłam. Z nami koniec.-powiedziałam zakładając ręce na piersi i dalej się cofając.

-Sorry. Jak usłyszę krzyki to zbiegnę na dół.-powiedziała po czym pobiegła na górę.
Mikey coraz bardziej się zbliżał,a ja coraz szybciej się cofałam. Po chwili chłopaki się dołączyli.
-Po prostu obejrzyjcie z nami ten film i obejdzie się bez męczarni....dla Ciebie.
-Nie.-powiedziałam i zaczęłam uciekać.

Po dziesięciu minutach chłopcy mnie dogonili i zaczęli łaskotać.
-Mogło się obyć bez tego,ale nie ty musiałaś uciekać.-powiedział Mikey dalej mnie łaskocząc.
-Błagam,Błagam przestań.-starałam się go odepchnąć ale chłopcy byli zasilni.

Chłopak jedynie pokręcił głową na znak,że tego nie zrobi.
-Obejrzysz z nami film?-zapytał Luke.
-Nie.-powiedziałam a Mikey zaczął bardziej mnie łaskotać.
-Do-Dobra Obej-Obejrzę z wami ten film.-powiedziałam a chłopak przestał mnie torturować.

Odeszłam od nich kawałek żeby odetchnąć...

----------------------------------
Przepraszam,że ta część taka krótka,ale muszę się jeszcze uczyć i nie za bardzo mam czas.
----------------------------------

Nikola♥Bay♥

#Mikey ♥5♥

I w tym momencie zadzwonił mój telefon.(nawiasy-chłopcy tego nie słyszą).
-Hej [I.T.P].(Cześć,co u Ciebie?).Może być.A u Ciebie?(Tęsknie za tobą).Ja za tobą też.(Ale ja bardziej).Wiesz,że jestem uparta.Mam czas mogę się kłócić cały dzień.(Za tym też tęsknie).Ty płaczesz?(Może troszkę).Awww♥Weź przestań.(Dlaczego?)Znasz mnie też z tej strony.-mój głos się załamał-(Nie mogę przestać płakać)-teraz z moich oczu popłynęły łzy-Weź przestać.Makijaż mi się przez ciebie rozmaże.(I chłopcy na ciebie patrzą.)-bardziej stwierdziła niż zapytała.-Ich w to nie mieszaj.A tak zmieniając temat,to też.(Wiedziałam).Zamknij się.-powiedziałam bardziej żartobliwie niż dociekliwie.-(Dobra,mów czy znalazłaś już sobie chłopaka.) Tak,wiesz w ciągu tygodnia znajdę sobie chłopaka.Po za tym jakbym sobie znalazła była byś pierwszą osobą poinformowaną. Nawet przed mamą. (Obiecujesz?) Obiecuję. (A jak to jest mieszkać z gwiazdą?) Można powiedzieć że z 4. (Jak to? Myślałam,ze mieszkasz tylko z Calum'em.) Tak tylko,że cały...(czas?) Tak z...(nami) Yhm. Przesiadują. (Dlaczego tak dziwnie powiedziałaś?) Bo siedzę z nimi w aucie i nie chcę (żeby zrozumieli o co chodzi?) Tak. -i w tym momencie wszystkie oczy skupiły się  na mnie,tylko Ash czasem zerkał na mnie w lustrze jako że prowadził auto.-(Prawda,że teraz wszyscy na ciebie patrzą?) Dokładnie. (A gdzie teraz jesteś?) No...Prawie w tym...(Domu?) Tak.Zabrakło mi słowa. (Słuchaj ja muszę kończyć.Zadzwonię kiedy indziej,ok?) Okeyyy :33-powiedziałam wesoło,bo wiedziałam,że [I.T.P] dotrzymuje słowa.

Akurat po tym jak się rozłączyłam wjechaliśmy na podjazd. 
-Czyje to auto?-usłyszałam Ash'a po czym wyjrzałam przez okno.
-On chyba sobie żartuje.-powiedziałam jedynie,a chłopcy skupili swoją uwagę na mojej osobie.
Wysiadłam z auta,a chłopaki za mną.

Podeszłam do Nick'a. Ash,Cal,Luke i Mikey stali w bezpiecznej odległości od nas.
-Kochanie...-zaczął Nick.
-Że co!? Kochanie? Czy ty jesteś normalny?
-Daj mi się wytłumaczyć.-powiedział spokojnie.
-Wytłumaczyć?Wytłumaczyć? Niby jak? Jak mogłeś?-z moich oczu znów popłynęły łzy-Założyć się o miłość? A pamiętasz może jak ostatnio podkreśliłeś AŻ mówiąc,że miałeś ze mną wytrwać. Mówiłeś to tak jakbym była jakąś karą czy torturą dla Ciebie.
-Słonko nie mów tak.-powiedział podchodząc do mnie.
-Słonko? Wiesz co,nie dość że się założyłeś,to jeszcze mnie zdradzałeś przez cały ten czas. Złożę się,że po nocy ze mną szedłeś do niej. Prawda? Odpowiedz.
-Tak ale...
-Ach..No tak. Zapomniałam Ci jeszcze przypomnieć jak mnie wtedy  uderzyłeś. Wiesz, mam jeszcze ślad. Podsumowując. Założyłeś się o mnie, zdradzałeś i uderzyłeś.Jeszcze masz czelność przyjechać tutaj i ze mną rozmawiać?-dalej płakałam patrząc na niego- Skąd ty w ogóle masz adres?
-[I.T.P].-powiedział jedynie patrząc na mnie.
Pokręciłam tylko głową.
-A kto Ci pozwolił tu zaparkować auto?
-Twoja mama i tata tamtego...pedała...-dokończył patrząc na Cal'a.
Cal jest wrażliwym chłopakiem i choć nie chce tego pokazywać wiem,że to go zraniło.
-Nie no teraz to mnie wkurzyłeś!-powiedziałam podchodząc do Nick'a-Jesteś pieprzonym idiotą!-mówiłam pchając go z każdym słowem coraz mocniej-Nigdy więcej się tutaj nie zbliżaj! Nigdy! Zostaw mnie i chłopaków w spokoju! Rozumiesz to czy twój mały móżdżek tego nie pojmuje!? Nie chcę Cie znać! Nie! Zbliżaj! Się! Do! Mnie!-powiedziałam to z taką nienawiścią i pchałam go tak mocno że na końcu wylądował na ziemi.-Rozumiesz!?-krzyknęłam na niego po czym dałam mu z liścia.

Gdybyście widzieli miny chłopaków. Z tej strony mnie nie znali. Myśleli bardziej,że jestem spokojna i takie tam. Tak już kiedyś mówiłam nic o mnie nie wiedzieli. Nadal płacząc odeszłam od Nick'a leżącego na ziemi. 
-[T.I]...-usłyszałam Ash'a gdy przechodziłam obok nich.
-Zostawcie mnie.-powiedziałam i odeszłam.

Weszłam szybko do domu i chciałam pójść do siebie na górę ale usłyszałam mamę.
-Córciu...ja nie wiedziałam że...-chciała się wytłumaczyć ale ja tylko pokręciłam głową i spojrzałam na nią smutnymi oczami.


-Po prostu zostawcie mnie w spokoju.-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju w którym się zamknęłam i nie miałam zamiaru wychodzić.

Miałam tu wszystko czego potrzebuję na 3 dni życia. 3x pizza,którą zamówiła mi mama,bo chłopaki chcieli dziś oglądać jakiś film,2x dwu litrówki Pepsi i Wody.No i z jedzenia i picia tyle mi wystarczy. Telefon mam przy sobie,laptop,tablet,słuchawki. Wszystko co jest mi potrzebne do przeżycia do poniedziałku.

***20:31***


Leżałam na łóżku. Już nie płakałam,ale czułam się strasznie. Taka...nie kochana. Po chwili jednak usłyszałam pukanie do drzwi.
-Wyjdziesz stamtąd kiedyś?-usłyszałam Luke'a.
-Nie.-powiedziałam na tyle głośno by mnie zrozumieli.
-Kiedyś będziesz musiała.-tym razem odezwał się Cal.
-W Poniedziałek. Na razie jest Piątek.-powiedziałam.
-Twoja Mama i Mój Tata wyjechali na tydzień-pięknie,kolejna rzecz o której nic nie wiedziałam-Chodź obejrzymy jakiś film czy coś.

-Nie chcę.-powiedziałam wstając z łóżka i pokierowałam się w stronę lustra. 
Zaczęłam zmywać makijaż i robić sobie nowy w tym samym czasie kłócąc się z chłopakami.
-Oj nie marudź tylko wyjdź z tego pokoju.-usłyszałam Mikey'a.

Po chwili jednak po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. W czasie gdy chłopcy poszli zobaczyć kto to ja dokończyłam makijaż.
-Nie wpuszczamy fanek!-usłyszałam krzyk Luke'a.
-Jakich fanek!?-zapytała wkurzona dziewczyna.

Czy ja zawsze muszę robić wszystko za nich?
Zapytałam sama siebie i nie chętnie otworzyłam drzwi. Zeszłam na dół zobaczyć co się dzieje. W drzwiach stała [I.T.P]. Bez słowa chwyciłam ją za rękę i przepychając ją przez Ashton'a i Calum'a pociągnęłam do domu.

Następnie również bez słowa zaciągnęłam ją na górę do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Chłopcy musieli być nieźle zdezorientowani. Ale cóż. Życie. Przywitałyśmy się ze sobą radośnie ponieważ nie widziałyśmy się już cały tydzień. Zazwyczaj widzimy się codziennie. Po czym zaczęłyśmy rozmowę.

***21:12***

-Zrobisz mi herbatki?-[I.T.P] uwielbia herbatę.
Pije ją na okrągło więc jak mogłam jej odmówić?
-Chodź.-powiedziałam a na ustach dziewczyny zagościł jeszcze większy uśmiech niż poprzednio.
Ja tez już byłam wesoła. Przyjaciółka zawsze umiała,umie i mam nadzieję będzie umiała mnie pocieszać tak jak ja ją gdy jest jej smutno.

Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy do kuchni w której stali chłopcy.
-Wyszłaś?-usłyszałam Ash'a.
-Nie jestem duchem [T.I], który przyszedł nawiedzać ten dom i zrobić herbatki duchowi [I.T.P].-powiedziałam sarkastycznie.-A no tak. [I.T.P] to są...właściwie to wiesz kim oni są. Chłopcy to jest [I.T.P] i nie jest waszą fanką.-powiedziałam specjalnie na co przybiłyśmy piątki i się odwróciłyśmy na pięcie...

Nikola♥ Bay♥

sobota, 21 marca 2015

#Mikey ♥4♥

Pokręciłam lekko głową z proszącymi oczkami. Jednak mama nie odpuszczała.
-Ughh...-powiedziałam jedynie przeciągając i odwracając się w stronę chłopaków.

-Jedziemy?-usłyszałam Mikey'a.
Spróbowałam jeszcze raz proszących oczek na mamie ta jedynie pokiwała przecząco głową z uśmiechem. Westchnęłam i pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam stamtąd moje życie. Albo słuchawki jak kto woli i ponownie zbiegłam na dół przy czym zakładałam słuchawki.

Więc gdy już byłam na dole nic nie słyszałam i byłam w swoim świecie. Mama coś tam do mnie mówiła,ale ja jedynie pokazałam,że mam słuchawki i nic nie słyszę po czym pocałowałam ją w policzek i stanęłam za chłopakami dając im do zrozumienia,że mają iść pierwsi.

Na szczęście nie drażnili się ze mną i poszli pierwsi. Podeszliśmy do ich auta i weszliśmy do środka. Ja siedziałam pomiędzy Mikey'em i oknem,Luke obok niego, Ash za kierownicą,a Cal na przednim miejscu pasażera.

Po jakiś dwóch minutach jazdy poczułam dotknięcie na ramieniu. Spojrzałam na Mikey'a,który się do mnie uśmiechał. Jednak ja dalej oparta o szybę wpatrywałam się w nią i słuchałam muzyki. Odwróciłam wzrok. Po chwili jednak znów poczułam dotknięcie.

Wyjęłam słuchawki z których teraz głośno wydobywały się słowa piosenki Night Changes One Direction.
-Tak?-zapytałam patrząc na chłopaka.
-Lepiej nie przerywaj [T.I] gdy słucha muzyki. Kiedyś próbowałem. Ale się wkurzyła.-powiedział Cal patrząc na przyjaciela.


Przewróciłam oczami i włożyłam ponownie słuchawki odwracając wzrok na drogę. Po dziesięciu minutach byliśmy pod szkołą. Wysiadłam z auta. Pocałowałam Cal'a w policzek i odeszłam na odchodnym machając reszcie chłopakom.

Widziałam,że Cal się zarumienił. To było słodkie. Sprawdziłam jeszcze w jakiej mam sali po czym skierowałam się do niej. Zadzwonił dzwonek,a ja spóźniona dosłownie o 10 sekund weszłam do klasy. Wszystkie oczy skupiły się na mnie. Spojrzałam na klasę lekko speszona. I zobaczyłam tam..Nigdy nie zgadniecie.

Nawet nie dadzą mi odpocząć w szkole?
Nauczycielka gestem ręki zaprosiła mnie do środka.
-To jest wasza nowa koleżanka. Na imię jej...
-[T.I].
-I mam nadzieję,że wszyscy ją miło przyjmiecie i polubicie.
Uśmiechnęłam się do klasy. Wszyscy chłopcy oddali mi uśmiech,a dziewczyny patrzyły z zazdrością.
-Na razie siadaj z...Mikey'em?-zapytała mnie nauczycielka choć wiedziałam,że nie mam nic do gadania.

Usiadłam przy Mikey'u odprowadzona przez wzrok każdego chłopaka z klasy.

I tak mniej więcej zleciał mi cały tydzień.

***Piątek Po Lekcjach***

Tak jak codziennie przez cały tydzień wsiadłam do auta z chłopakami ze słuchawkami w uszach. Do domu mamy jakieś 15 minut drogi. A ja po 2 dźwięk przychodzącej wiadomości.

Od [I.T.P]: Zdzwonię ♥

Wyjęłam słuchawki z uszy i odłączyłam je wkładając do torby.
-Co to za okazja,ze wyjęłaś te słuchawki z uszu?-zapytał Luke patrząc na mnie.
Czasem serio potrafią wkurzyć. Nawet częściej niż czasem.

-Was na pewno nie zaszczycę rozmową.-powiedziałam  patrząc na niego.
-W takim razie kogo nią zaszczycisz?-zapytał Mikey patrząc na mnie. 

I w tym momencie zadzwonił mój telefon.(nawiasy-chłopcy tego nie słyszą).
-Hej [I.T.P].(Cześć,co u Ciebie?).Może być.A u Ciebie?(Tęsknie za tobą).Ja za tobą też.(Ale ja bardziej).Wiesz,że jestem uparta.Mam czas mogę się kłócić cały dzień.(Za tym też tęsknie).Ty płaczesz?(Może troszkę).Awww♥Weź przestań.(Dlaczego?)Znasz mnie też z tej strony.-mój głos się załamał-(Nie mogę przestać płakać)-teraz z moich oczu popłynęły łzy-Weź przestać.Makijaż mi się przez ciebie rozmaże.(I chłopcy na ciebie patrzą.)-bardziej stwierdziła niż zapytała.-Ich w to nie mieszaj.A tak zmieniając temat,to też.(Wiedziałam).Zamknij się.-powiedziałam bardziej żartobliwie niż dociekliwie.-(Dobra,mów czy znalazłaś już sobie chłopaka.) Tak,wiesz w ciągu tygodnia znajdę sobie chłopaka.Po za tym jakbym sobie znalazła była byś pierwszą osobą poinformowaną. Nawet przed mamą. (Obiecujesz?) Obiecuję. (A jak to jest mieszkać z gwiazdą?) Można powiedzieć że z 4. (Jak to? Myślałam,ze mieszkasz tylko z Calum'em.) Tak tylko,że cały...(czas?) Tak z...(nami) Yhym.Przesiadują. (Dlaczego tak dziwnie powiedziałaś?) Bo siedzę z nimi w aucie i nie chcę (żeby zrozumieli o co chodzi?) Tak...

Nikola♥Bay♥

#Mikey ♥3♥

-Co Ci się stało [T.I]?-zapytał mnie Luke.
-Co wy tu robicie?-zapytałam zwiątpionym głosem.
-Przyszliśmy zobaczyć co się tak naprawdę stało.-usłyszałam Ashton'a.

-Nic się nie stało. Możecie wyjść?-zapytałam patrząc w ich stronę.
-Martwimy się o Ciebie.-usłyszałam Cal'a.
-Przesada. Znacie mnie nie całe dwa dni. Nic o mnie nie wiecie. Nic mi nie jest. Możecie już wyjść?-zapytałam lekko poddenerwowana.
-Ale co Ci się stało?-nie dawał za wygraną Mikey.

-Były mnie uderzył.-powiedziałam pośpiesznie po czym dosłownie wypchnęłam ich z mojego pokoju.-Dobranoc.-zamknęłam drzwi na klucz. Westchnęłam ciężko i skierowałam się w stronę łóżka. 

***6:00***

'Cos every night she studies hard in her room
At least that's what her parents assume
But she sneaks out the window to meet with her boyfriend
Here's what she told me the time that I caught them

She said to me, forget what you thought
'Cos good girls are bad girls 
That haven't been caught
So just turn around and forget what you saw
'Cos good girls are bad girls 
That haven't been caught''

Obudziła mnie piosenka moich ulubionych wykonawców. Ba! Kolejna rzecz o mnie. Tak. Moimi idolami są 5SOS. Dziwne. Mieszkam z jednym z moich idoli. Szczerze nie obchodzi mnie to czy to usłyszeli ( bo jak zakładam chłopcy zostali na noc) czy też nie. Przecież nie zabronią mi się słuchać,tak?

Wstałam leniwie z łózka i poszłam się wyszykować. Jako że to mój pierwszy dzień w szkole postanowiłam się dość ładnie ubrać.





Gdy wyszłam z łazienki po umyciu się,włosów,zębów,wysuszeniu włosów,ubraniu się i zrobieniu makijażu była 7:30. Do szkoły miałam na 8:00 więc się nie śpieszyłam. Wyszłam z łazienki,zabierając ze sobą torbę i zakładając ją na ramie.




Wyszłam z pokoju wcześniej upewniając się,że nie widać co prawda już małych ale jednak śladów po wczorajszej ''walce''. Zeszłam po schodach. 

Znów miałam rację.

Pomyślałam gdy przy stole zobaczyłam czterech chłopaków jedzących śniadanie. Po chwili do pomieszczenia weszła mama.

-Chłopaki chodzą do tej samej szkoły co ty więc cię odwiozą. Dobrze?-zapytała kobieta po czym podeszła i mnie przelotnie przytuliła na powitanie.

Odwróciłam się plecami do chłopaków którzy na mnie patrzyli i spojrzałam na mamę.

-Nie mogę pojechać taxi?-zapytałam szeptem by nie urazić chłopców. 
Ona tylko rzuciła mi spojrzenie mówiące: ''Nawet tak nie mów''.



Pokręciłam lekko głową z proszącymi oczkami. Jednak mama nie odpuszczała.

-Ughh...-powiedziałam jedynie przeciągając i odwracając się w stronę chłopaków...






Nikola♥Bay♥

Ash. ♥

Hej!
Jestem Gosia i wraz z Nikolą którą już poznaliście
prowadzę tego bloga. :) 
Nikola założyła tego bloga wczoraj i dodała już dwa imaginy
to ja nie będę gorsza :D 
Jak widać na załączonym obrazku
moje pierwsze "dzieło" na tym blogu będzie
o Ashtonie,a więc zapraszam :3
Aha  i jeszcze jedno. Pod postami będę G. ponieważ
tak mi będzie łatwiej po za tym nie chce mi się
wymyślać jakiejś supi supi nazwy :D
***
-CO?!-krzyknęłam gdy zobaczyłam leżący na komodzie rachunek mojej siostry. 
50$ w tydzień. To chyba jej rekord,chociaż może nie...?
-Jezuu,co się drzesz siostra?-w trybie rakiety Caroline wparowała do salonu.
Caroline to właśnie moja siostra tak dla sprostowania.
-Co się drę?! No nie wiem...może dlatego,że w ciągu tygodnia,TYGODNIA-powtórzyłam-wydałaś tyle ile miało Ci starczyć na hm...miesiąc?! Czy ty myślisz,że mi pieniądze z nieba spadają?!-krzyknęłam na tą smarkatą.
13 lat i wydaje jej się,że jeśli nie zrelacjonuje dokładnie wypadu do sklepu swoim "zwariowanym" koleżankom to umrą...
Tym bardziej jeśli zakupy dotyczą One Direction i Biebera. 
-Przesadzasz |T.I|,a ty ile wisisz na telefonie gadając z Ashtonem?-dogryzła mi.
W tym momencie nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Miała rację. Czasem zdarza mi się wydać więcej niż ona na rozmowę z moim chłopakiem,ale nie zmienia to faktu,że ona ma 13 lat. Ja sobie mogę...
Stanęłam jak wryta i stałam póki Caroline nie odeszła ze śmiechem. 
Od kąt rodzicie wyjechali i ja się nią zajmuję robi więcej kłopotów niż zwykle no i nauczyła się od przychodzącego codziennie wraz z resztą Calum'a jak się odgryzać.
Za to go nienawidzę.

<<<
Jak już mówiłam skoro chłopaki przychodzą codziennie przyszli i dziś. 
Wcześniej...
Akurat wycierałam kurze w rytm piosenki mojego ukochanego zespołu(który według Caroline jest szajsem,a sama słucha 1D...) i cała czwórka wparowała nam do mieszkania.

W pierwszej kolejności pojawiły się ciemne włosy z odrobiną blondu-te należały co Hood'a,następnie rozjaśnione-Michaela,blond-Luke'a i w końcu mojego ukochanego Ashton'a.Myślałam,że spalę się ze wstydu,ale jak się okazało wszyscy prócz Irwina zajęli się chwaleniem mojej muzyki. Bogu dzięki.

-Czeeść.-powiedziałam gdy każdy z nich obszedł dokładnie moją gablotkę z płytami Bon Jovi. Jakby byli tu pierwszy raz...
-Heej.-usłyszałam za sobą dziewczęcy głos. Wpierw myślałam,że to moja siostra,ale nie. To nie była ona.
Allison.  Była Hemmings'a,aktualnie wolna.  Nie dziwiłam się co robi w moim domu. Po zerwaniu dalej się przyjaźnili,stąd jej wizyta w moim domu wraz z chłopakami.
Nie lubiłam jej głównie przez to,że gołym okiem widać było,że próbuje "odebrać" mi chłopaka.
Można by powiedzieć,że mi się tylko zdaje,ale nie. Chciałabym żeby tak było,ale czy przymilanie się,przytulanie i próby(oczywiście zawsze nie udane. I dobrze) pocałunków są oznakami TYLKO przyjaźni? Nie wydaje mi się.

Na szczęście Ash jako dobry i wierny chłopak wyplątywał się z jej objęć. 
Mój kochany...
 
 -Tak,cześć Allison.-wymusiłam uśmiech gdy długowłosa blondynka mnie przytuliła.
-Przecież mówiłam Ci jak masz się do mnie zwracać |Z.T.I|. Jestem dla Ciebie Ali!-pisnęła.
Nie...Nie będę się tak do Ciebie zwracać.
-Tak,zapomniałam.
Nie lubiłam jak była w pobliżu. Denerwowałam się i momentalnie psuł mi się humor. 
Co najwidoczniej zauważył mój chłopak. 
Patrzył na mnie przez chwilę po czym pociągnął mnie lekko do przedpokoju.

-Co ona tu robi?-spytałam z lekko podniesionym głosem gdy znaleźliśmy się po za zasięgiem chłopków i blondyny.
-Szczerze? Sam się zdziwiłem. Przyszła do nas,a gdy dowiedziała się,że jedziemy do Ciebie też chciała,co miałem zrobić?-spytał chłopak.
-No nie wiem. Może nie pozwolić jej jechać?!-krzyknęłam.
Ups...
-Uparła się po za tym sama wpakowała się do samochodu,z niego też miałem ją wyrzucić?-spytał ze zdenerwowaniem w glosie Ash.-Po za tym czemu ty jej tak bardzo nienawidzisz? Co ona Ci zrobiła |T.I|?
-Ty jesteś ślepy czy tylko tak udajesz? Ona ewidentnie chce mi Cię zabrać. Boję się,że kiedyś wyjdziesz z nią "na chwilę" i już nie wrócisz.-powiedziałam chowając twarz w dłoniach.

Chłopak zaśmiał się,co go tak cieszy?
-Z czego się śmiejesz idioto?-spytałam z irytacją w głosie.
-I to tyle? Boisz się,że ONA "odbierze" Ci mnie?-spytał po czym ja pokiwałam głową.
-Tak,dokładnie,to jedyny powód dla którego nie chcę jej widzieć w moim domu ani w ogóle.-odparłam. 
-Oj |T.I|,|T.I| ile razy mam Ci powtarzać,że nie zostawię Cię dla niej ani dla żadnej innej. Kocham Ciebie,nie ją,nie Twoją siostrę,nie sąsiadkę tylko CIEBIE. Na prawdę nie masz powodów do obawy.-powiedział po czym przytulił mnie mocno. Tak jakbym miała zaraz uciec na co w tej chwili ani trochę nie miałam ochoty.
-Ale obiecujesz,że mnie nie zostawisz?-spytałam będąc "przyciśnięta" to jego brzucha.
-Obiecuję.-powiedział po czym ucałował czubek mojej głowy.

<><>
G.

#Mikey ♥2♥

-My...my możemy pójść z nią.-powiedział Cal patrząc na chłopaków.
Oczywiście wszyscy się z nim zgodzili.
-Nie potrzebuję nadzoru.-powiedziałam szeptem do mamy.
Ta tylko rzuciła mi mordercze spojrzenie na co tylko westchnęłam.

Dzięki Mamo. Jak chce pobyć w samotności to ta mi kogoś ''przydzieli''.

Mama się jedynie do mnie uśmiechnęła. Chłopaki wstali z kanapy i podeszli do swoich ciuchów. Po chwili wyszliśmy wszyscy z domu. Odsunęłam się od nich kawałek by choć przez chwilę poczuć się samotna.

-Wiecie,że nie musieliście iść?-zapytałam cicho i niepewnie dalej patrząc w ziemię.

-Ale chcieliśmy.-usłyszałam głos Cal'a.
A ja chciałam pobyć sama. No niestety wygraliście.
-To...gdzie...idziemy?-zapytałam z przerwami gdyż mój głos się łamał coraz bardziej.

-Do parku?-odezwał się Luke.

-[T.I]?-zapytał mnie Ashton.
-Dobra.-powiedziałam cicho.

Przyznam,że czułam się nieswojo w ich towarzystwie. Nie za bardzo ich znam.Widziałam się z nimi może z cztery może pięć razy. Z czego rozmowę przeprowadziliśmy ze dwa. Nie wiem o nich za dużo. Dziwnie się z nimi chodzi. 

Dlaczego On mnie zostawił? Ma inną? Znudziłam mu się?

Z głowy nie mogłam sobie wybić Nick'a.

Jak On mógł?

Moje myśli przerwał jednak głośny śmiech. Spojrzałam na rozbawionych chłopaków. Pewnie któryś powiedział jakiś żart czy coś. Nie wiem nie słuchałam ich. Uśmiechnęłam się i ponownie spuściłam wzrok.



***20:21***

Wróciliśmy do domu. Właściwie to tylko ja i Cal. Resztę odprowadziliśmy po drodze. Chłopaki co jakiś czas pytali co się stało,ale moja odpowiedź zawsze była taka sama: ''Nic''. Widziałam,że się...martwią? Przejmują? Nie za bardzo wiem jak to nazwać. Wiem na pewno,że mi nie uwierzyli. 

Weszłam do domu i zdjęłam buty oraz kurtkę.

-Dobranoc.-pożegnałam się jedynie z chłopakiem i poszłam na górę.
Nie zamierzałam iść już spać,ale nie zamierzałam też wychodzić z pokoju. Dziwnie się czuję w ich towarzystwie,a fakt,że zostawiłam tam przyjaciół i nikogo tutaj nie zam nie pomaga mi. Do tego po jutrze idę do nowej szkoły. Genialnie. Sarkazm jakby ktoś nie zrozumiał.

Podeszłam do swojego złotego iPhone 6 i odblokowałam ekran. Weszłam na początek na IG następnie na TT,a na koniec na FB. Popisałam chwile z przyjaciółką i wyszłam ze strony. Gdy spojrzałam na zegarek po sprawdzeniu całego netu była 23:54. Dobra,może dłużej gadałam z ta koleżanką.


Mniejsza z tym. Umyłam siebie i włosy po czym przebrałam się w piżamę. Wysuszyłam jeszcze włosy i wyszłam z łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam spać. 



***8:25***

Wstałam dość wcześnie jak na mnie i poszłam się wyszykować. O 9 byłam już gotowa. Do kieszeni spodni schowałam telefon,a do drugiej portfel. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Zjadłam na szybko śniadanie, umyłam po sobie naczynie i zostawiłam list na blacie.

Wrócę późno.
Nie martwcie się.
[T.I] ♥

Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do przed pokoju. Nałożyłam converse i wyszłam zamykając za sobą drzwi. 

***5 Godzin Później***

W końcu. W końcu dojechałam do tego domu. Tak. Nie mylicie się. Specjalnie przejechałam pięć godzin,żeby spotkać się z byłym? chłopakiem. Jakoś nie wyobrażałam sobie,żeby zerwał ze mną przez sms-a. Ale to się za chwilę okaże. 

Zapukałam do drzwi i po chwili stanęła w nich dziewczyna. Nie powiem zdziwiłam się tym.
Już sobie znalazł nową?
-Tak?-usłyszałam kobiecy głos.

Dziewczyna wyglądała jak lalka Barbie. Na twarzy miała tonę makijażu była skąpo ubrana, więc każdy mógł podziwiać większą część jej biustu. Brzydziłam się jej. 
-Jest może Nick?-postanowiłam nie marnować na nią czasu i od razu porozmawiać z moim byłym.

-Nick! Jakaś dziewczyna do Ciebie!-krzyknęła.
Po chwili w drzwiach staną chłopak. Zdziwił się moim widokiem.
-Co ty tu robisz?-zapytał patrząc mi w oczy.
-Kim ona jest?-zapytałam patrząc na dziewczynę która stała za Nickiem.

-Ja jestem jego dziewczyną.-wtrąciła się do rozmowy.-Od roku.-dodała.
-Ale...ty byłeś ze mną jeszcze wczoraj. Byliśmy razem dwa tygodnie.
-Kochanie,co ona mówi?-odezwała się ponownie dziewczyna.

-[T.I]. Posłuchaj mnie uważnie. TO.BYŁ.ZAKŁAD.-powiedział i w tym momencie moje serce pękło na milion kawałeczków. 
-Słucham?-powiedziałam cichym głosem.
-Założyłem się z chłopakami o to,że  cie wyrwę i AŻ do twojej przeprowadzki będę z tobą. 

Zamachnęłam się i po chwili na policzku chłopaka widniał czerwony ślad.
-Nic Ci nie jest kochanie?-z wypowiedzi blondi mogłam się zorientować,że nie zamierza go zostawić.
Chłopak spojrzał na mnie z nienawiścią w oczach. On również się zamachnął. Tylko że ja dostałam w dwa policzki z dwa razy większą siłą.

Udając,że to mnie nie ruszyło,a ruszyło,bo teraz miałam ochotę się popłakać i wydrzeć z bólu odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Po Nick'u spodziewałam się wszystkiego,ale nie tego,że mnie uderzy. I to był dla mnie jeszcze większy cios.

Od razu po tym jak zniknęłam za zakrętem rozpłakałam się na dobrze. Nie zdajecie sobie sprawy ile on ma siły w rękach. Moje policzki podchodziły krwią. 

***1 Godzinę Później***

Wyszłam z domu przyjaciółki. Moje policzki dalej były mocno czerwone i najbardziej bałam się tego jak zareaguje mama,gdy zobaczy mnie w takim stanie. Rozmyty makijaż i ślady po uderzeniach. Gorzej będzie jak chłopcy będą u nas w domu. 

***5 Godzin Później***

Weszłam do domu zakrywając włosami twarz. Nie myliłam się. Z salonu było słychać głosy chłopców,taty Cal'a i mojej mamy.Byli zmartwieni?
[T.I] szykuj się na awanturę.

Zdjęłam buty i spuszczając głowę w dół by nikt nie zauważył mojej twarzy. Poszłam do salonu ponieważ (w tym momencie) NIESTETY tylko tamtą drogą mogłam dostać się do swojego pokoju.
-[T.I]?-usłyszałam głos mojej mamy.
-Tak?-stanęłam. 
-Gdzie ty byłaś?-nie była zdenerwowana,bardziej przestraszona.

-Poszłam się przejść. Teraz przepraszam,ale muszę się szykować do szkoły.-powiedziałam po czym wbiegłam po schodach. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam zmyć i tak już do połowy rozmyty makijaż. Przynajmniej chciałam to zrobić,ale mi się nie udało,bo po chwili do mojego pokoju weszli chłopcy. 

-[T.I] gdzie byłaś?-usłyszałam głos Mikey'a.
Mama ich wysłała?
-Co was to obchodzi?-zapytałam dalej stojąc do nich tyłem.
-Martwiliśmy się.-usłyszałam Cal'a.

-Nie mieliście o co.Możecie wyjść?-powiedziałam po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
Odwróciłam się niepewnie by zobaczyć czy na pewno wyszli. Wyszli. Spakowałam potrzebne mi książki i wzięłam piżamę po czym weszłam do łazienki umyć się i włosy. 

Założyłam piżamę i wysuszyłam włosy. Spojrzałam w lustro. Mój makijaż był zmyty więc nie wyglądałam tak źle,ale moje policzki dalej były czerwone. Wyszłam z łazienki. Podeszłam do telefonu który leżał na biurku i odwróciłam się. Na moim łóżku siedziało czterech chłopaków.

-Co Ci się stało [T.I]?-zapytał mnie Luke.
-Co wy tu robicie?-zapytałam zwiątpionym głosem.
-Przyszliśmy zobaczyć co się tak naprawdę stało.-usłyszałam Ashton'a...

Nikola♥Bay♥