wtorek, 30 czerwca 2015

Linki Do Blogów ♥

Okey. Tak jak mówiłam założyłam osobne blogi na dokończenie historii chłopaków. Teraz podam Wam do nich linki. Będą też tam dwa inne linki,do moich jeszcze innych blogów,które może będziecie chcieli odwiedzić. To macie:

Link do FF o Calum'ie: >>>CLICK<<<
Link do FF o Michael'u: >>>CLICK<<<

Link do FF o 5SOS: >>>CLICK<<<
Link do OPOWIADAŃ o Janoskians: >>>CLICK<<<

Nikola♥Bay♥

Zmiana Bloga!

Wiem,że niektórym z Was może się to nie spodobać,ale będę prowadzić historię Calum'a i Michael'a na dwóch innych blogach. Gdy już wszystko przygotuję podam Was linki. Będzie można tak znaleźć linki do innych moich blogów. Historię Luke'a dokończę jeszcze tu,ale myślę,że to będzie już ostatnia część. Gosia nie piszę postów,a ja nie daję sobie rady ze wszystkimi,bo jeszcze trochę tych blogów mam. Okey. To czekajcie na posta z linkami.

Nikola♥Bay♥

niedziela, 21 czerwca 2015

#Calum cz.5♥

-To dlatego nie chciałaś z nikim rozmawiać i siedziałaś sama?-usłyszałam Luke'a.
Kiwnęłam głową na znak "tak".
-Jednak czuję,że czegoś nie powiedziałaś. Boisz się?-zapytał Ashton.

Nie odpowiedziałam.
Spuściłam głowę dając im do zrozumienia,że nie chcę odpowiadać na to pytanie.

-No dobrze. Jeśli nie chcesz to nie mów.-odezwał się Calum-I tak już dużo powiedziałaś.-przytulił mnie pocierając ręką o moje plecy.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-Za?-zapytali razem.
-Za to,że jesteście mimo tego,że na początku nie byłam dla Was taka...miła.-powiedziałam odsuwając się od Cal'a.

Po kilku minutach zastanawiania się co dalej postanowiliśmy obejrzeć film na rozładowanie emocji.
Przepraszam,mój błąd.
Na "rozładowanie" emocji.

-To co?-usłyszałam Mikey'a-"Szczęki 4" czy "Obecność"?
-"Obecność".-zdecydowali jedno głośnie chłopaki.
-Pojebało?-zapytałam-To znaczy...Boli Was coś!? Nienawidzę horrorów! Jak ja mam po tym spać!?

Jak widać Michael nie za  bardzo przejmował się tym co mówię wkładając DVD do odtwarzacza.
Po kilku namowach chłopaków zgodziłam się z nimi zostać i oglądać ten głupi film.
I tak połowę spędziłam na chowaniu się za ramieniem Calum'a.
Po chwili usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.

-Kuźwa.-powiedziałam cicho łapiąc się za serce na co chłopaki się zaśmiali.

Spojrzałam na ekran.


Mama ♥

Przesunęłam palcem po zielonej słuchawce.
Niedługo po tym usłyszałam głos mamy.

-Halo?
-Cześć córuś. Przepraszam,że tak wcześnie dzwonię,ale...-przerwałam jej.
-Wcześnie?
-No tak. Dochodzi 4.
-Ojejku. Nawet nie zauważyłam. No nie ważne. Co chciałaś?
-Chciałam powiedzieć,że wrócę najwcześniej za dwa miesiące. Naprawdę jest mi przykro,ale pojawiło się kilka bardzo ważnych spraw,które muszę rozwiązać.
-Jasne. Tyle?-powiedziałam dość smutnym głosem.
-Tak córuś. Dzięki to pa,bo szef przyszedł.-i się rozłączyła.
-Pa...

Wróciłam na swoje miejsce nie dając niczego po sobie poznać.
Rolety były zasłonięte,dlatego nie widziałam,że zaczyna się robić jasno.
Ale nawet jakby były odsłonięte,za dużo bym nie zobaczyła.
Po chwili zasnęłam...i nie zdawałam sobie sprawy,że to może być najgorsze co zrobiłam.

***Calum***

Po tym jak film się skończył zauważyliśmy,że [T.I] śpi.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju.
Ułożyłem ją na łóżku i okryłem kocem.
Nie chciałem z niej ściągać bluzy,bo pewnie by się obudziła.
Gdy wracałem niechcący wylałem wodę na podłogę,więc poszedłem do łazienki,by wziąć trochę papieru,żeby to wytrzeć.
Jej łazienka była równie piękna jak pokój.
Wziąłem papier i wyszedłem.
Po chwili do pokoju dziewczyny weszła reszta chłopaków.

-Jeszcze nie zdążyłeś wejść,a już coś wylałeś.-powiedział Ash.
-Spadaj. Luke,mógłbyś przynieść mi jeszcze trochę?-spojrzałem na przyjaciela.
-Jasne.-poszedł do łazienki.
-Albo nie. Już mi nie potrzebny.-powiedziałem.
-Chłopaki?-usłyszeliśmy po chwili głos Luke'a.

Weszliśmy do pomieszczenia,w którym się znajdował.
Z początku nie wiedzieliśmy o co chodzi,ale gdy podeszliśmy bliżej wszystko stało się jasne.
Na jednej z półek [T.I] leżała żyletka.
Zakrwawiona żyletka.

-M-Myślicie,że się tnie?-zapytał Michael.
-Wszystko na to wskazuje.-powiedział Luke.
-Prawda. Co chwile patrzy na swój nadgarstek i nie chce zdejmować bluzy.-powiedział Ashton.
-Zostaje sprawdzić tylko jej nadgarstek.-powiedziałem wychodząc z łazienki.

Za mną szli chłopaki.
[T.I] spała.
Wyglądała uroczo,a jednak na jej twarzy można było dostrzec ból.
Złapałem delikatnie za jej rękę i podwinąłem rękaw bluzy do góry.
Cięła się...


Nikola♥Bay♥

niedziela, 24 maja 2015

#Calum cz.4

***Calum***

-Posłuchajcie.-odezwał się lekarz,gdy [T.I] odpowiednio od Nas odeszła.-Musicie jej pilnować. Próbowałem dodzwonić się do jej mamy. Nie odebrała. W jej kartach jest zapisane,że często jeździ na delegacje i nie ma jej w domu. Gdyby zasłabła w domu i nie miałaby pomocy sądzę,że mogłaby umrzeć. Mówi,że czuje się dobrze,ale wszyscy doskonale wiemy,że tak nie jest.-powiedział lekarz,a my się zgodziliśmy,było widać,że czuje się okropnie-Będziecie się nią zajmować?-zapytał.

Zajmować.
To dość dziwne.
Poznaliśmy się tak naprawdę wczoraj.
Jednak jest coś w niej,co każe Nam być przy niej i troszczyć się o nią.

-Oczywiście.-powiedzieliśmy razem nie zastanawiając się.
-Dobrze. W takim razie tutaj macie mój numer telefonu.-podał Luke'owi karteczkę-Gdyby coś było nie tak dzwońcie.-powiedział i odszedł.

~♥~

Po chwili weszliśmy do sali dziewczyny.
Siedziała.
Tak po prostu sobie siedziała.
Spojrzała na nas i uśmiechnęła się.
Uśmiechnęła się,ale jej spojrzenie było przepełnione bólem i przerażeniem.

-Właśnie uświadomiłam sobie,że mój telefon i portfel został u Was i nie mam jak zamówić taksówki.-powiedziała.
-To chodź.-odezwał się Ashton.

Dziewczyna wstała z łóżka.
I nie za dobrze wychodziło jej udawanie,że wcale jej to nie boli.
Spojrzała na swój nadgarstek.
To zaczynało się robić podejrzane.
Często patrzyła w tamto miejsce.
Reszta chłopaków chyba też to zauważyła.


***[T.I]***02:42***

Weszliśmy do domu,a ja od razu skierowałam się po swoje rzeczy.
Dół mojego telefonu świecił się na zielono,co znaczyło,że ktoś dzwonił do mnie lub wysłał mi esemesa.
Odblokowałam telefon,a na wyświetlaczu pojawiła się informacja.

Nowa wiadomość: Brand*

Właściwie to nie wiem dlaczego jeszcze nie usunęłam ich numeru.


Sądzę,że nie zmieniłaś numeru.
Już nie długo się zobaczymy kochanie.
2B tak?

2B?
2B to nasz klasa licealna.
Moja,Calum'a,Mikey'a,Luke'a i Ashton'a.
Nie wierzę!

-Ja chcę do domu.-powiedziałam opuszczając ręce,czując,że po moich policzkach spływają łzy.
-[T.I]...-Calum mnie przytulił-Co się stało?
-J-Ja n-nie chcę o tym mówić.-powiedziałam odsuwając się od Calum'a.-Idę do domu.-powiedziałam i nie zważając na sprzeciwy chłopaków wyszłam z domu.

Zamówiłam taksówkę i po chwili byłam już w domu.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
Nie pewnie do nich podeszłam,jednak nie otworzyłam ich.

-Kto tam?-zapytałam przez drzwi.
-To tylko my.-usłyszałam głos Michael'a.

Otworzyłam nie pewnie drzwi i wpuściłam ich do środka.

-[T.I]...Powiesz co się stało i kim byli Ci ludzie?-zapytał Calum.

Po kilku próbach namowy mnie przez chłopaków postanowiłam opowiedzieć im tą historię.
Zaczynając od przeprowadzenia się tam,kończąc na wprowadzeniu się tu.
Jedyny szczegół jaki pominęłam to...to moje cięcie się.
Myślę,że nie jestem w stanie na razie im tak zaufać by wyjawić taką tajemnicę.

-To dlatego nie chciałaś z nikim rozmawiać i siedziałaś sama?-usłyszałam Luke'a.

Kiwnęłam głową na znak "tak".

-Jednak czuję,że czegoś nie powiedziałaś. Boisz się?-zapytał Ashton...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Zrobiłam Wam oznaczenie kolorowe,żeby było Wam łatwiej. Każdy będzie miał inne.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nikola♥Bay♥


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 22 maja 2015

#Calum cz.3

-Jak byłem mały miałem psa. A ty?-zapytał patrząc na mnie,po chwili ja podniosłam na niego wzrok.
-Ja też. Ale zdechł.-powiedziałam uśmiechając się sztucznie.-I ja też za chwilę zdechnę jak mnie stąd nie wypuścicie.-spojrzałam na drzwi.
-Założę się,że przeżyjesz.-powiedział Ashton.
-Co chcesz robić?-usłyszałam Calum'a.
-Pójść do domu.
-A po za tym.-dodał Michael.
-Nic.-znów spojrzałam na telefon.
-Och...No rozchmurz się.-powiedział Ashton uśmiechając się do mnie

Jego uśmiech był tak zaraźliwy,że mnie byłam w stanie się nie uśmiechnąć.


-Tak ciężko było?-zapytał.
-Po pierwsze. Tak. Po drugie to Twoja wina.-powiedziałam patrząc na chłopaka.
-Jak już to moja zasługa.-powiedział.

Spojrzałam na niego uśmiechając się.
Po chwili jednak usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
Przepraszam.
To nie było pukanie,to było walenie,tak mocne walenie,że czujesz się,jakby ktoś chciał wyważyć drzwi.

-Boże Święty. Kto się tak dobija o tej godzinie.

Chłopcy podeszli do drzwi.
Ja jednak nie zamierzałam wstawać.
Przecież to nie mój dom.
A więc to na pewno nie do mnie.
Chyba...

-[T.I].-usłyszałam niepewny głos Calum'a.-To chyba do Ciebie.-nie wstając z kanapy odwróciłam głowę.

Chłopcy wyglądali na zaciekawionych i jednocześnie lekko przestraszonych.
Zawahałam się jednak już po chwili wstałam z kanapy.
Podeszłam do chłopaków.
To co zobaczyłam w drzwiach kompletnie mnie zadziwiło.
I...i niesamowicie przeraziło.
W drzwiach były cztery postacie.
Nick,Brand,Dylan i Jassie.

-Tęskniłaś?-zapytał Brand.

Kiwnęłam głową na znak "nie".

-[T.I]?-usłyszałam głos Michael'a-Kto to jest?-zapytał cicho.

Nie odpowiedziałam.
Byłam w za dużym szoku.
Zamknęłam drzwi i zamknęłam je na zamek.

-Nie martw się kochanie. Jeszcze się zobaczymy.-znów powiedział Brand,mój były.

Po chwili usłyszałam jak uciekają.

-[T.I] wszystko dobrze? Jesteś strasznie blada.-usłyszałam Calum'a.

Kiwnęłam głową na znak "tak".
Po chwili jednak już nic nie widziałam.


***01:24***

Od razu po przebudzeniu spojrzałam na zegarek.
W ogóle gdzie ja jestem.
Rozejrzałam się na boki.
Obok mnie stali chłopaki.
Uśmiechali się.
Jednak w ich oczach widziałam troskę i niepokój.

-Co się stało?-zapytałam łapiąc się za głowę,która strasznie mnie bolała.
-Straciłaś przytomność.-wytłumaczył Luke-Jak się czujesz?-dodał.
-Strasznie Was przepraszam.-powiedziałam kompletnie ignorując to co powiedział-Narobiłam Wam zachodu.-spojrzałam na nich przepraszająco.
-Nic się nie stało.-powiedział Calum-Mogłabyś jednak powiedzieć jak się czujesz?-uśmiechną się lekko.
-Głowa mnie boli.-powiedziałam jedynie.
-Pójść po lekarza?-zapytał Mikey.
-Nie. Nie trzeba,dzięki.-podniosłam się do pozycji siedzącej.

Chwilę się zastanowiłam.
No nie!
Od razu spojrzałam na mój nadgarstek.
Na szczęście dalej miałam na sobie bluzę.
Momentalnie spadł mi kamień z serca.
Po chwili mój wzrok przeniósł się na drzwi,które się uchyliły.
Do środka wszedł mężczyzna.
Na oko 50-55 lat.
Z twarzy miły,a głos miał uspokajający.

-Dzień Dobry.-nie do końca.
-Dzień Dobry.-odpowiedziałam.
-Nazywam się William. Jak się Pani czuje?-zapytał.
-Bardzo dobrze.-powiedziałam oczywiście kłamiąc.

Wydawało mi się,że głowa mi za chwilę pęknie.
Brzuch mnie bolał co najmniej jakby mi go ktoś poprzecinał nożem i nawet nie wiem dlaczego.
Praktycznie nie czułam nóg,a ręce tak mnie bolały jak jeszcze nigdy w życiu.

-Na pewno?-spojrzał na mnie.
-Tak.-znów skłamałam.
-Więc proszę mnie wołać w razie czego.-zwrócił się bardziej do chłopaków niż do mnie.

Po chwili lekarz wyszedł,a ja zastanawiałam się co ONI tutaj robili.
Nie zamierzam znów przeżywać tego koszmaru.
Ostatnim razem,gdy mówiłam o tym jak straciłam moich "przyjaciół" nie powiedziałam wszystkiego.
Oni...Oni nie dawali mi spokoju.
Znęcali się nade mną.
Psychicznie i fizycznie.
Zadźganie nożem to był minimalizm.
Na prawdę się ich boję.
Wstałam z łóżka.
Nie zważając na sprzeciwy chłopaków wyszłam z sali.
Podeszłam do lekarza,który przed chwilą był w mojej sali.

-Przepraszam. Proszę Pana?-zapytałam zwracając na siebie uwagę.
-Tak?
-Czy mogłabym opuścić szpital? Czuję się bardzo dobrze.-powiedziałam.

Lekarz spojrzał na chłopaków,którzy w błyskawicznym czasie pojawili się obok mnie.

-Tak myślę,że tak.-powiedział.

Uśmiechnęłam się do niego.
Było strasznie ciężki zważając na ból,który wypełniał teraz całe moje ciało.
Zawróciłam. 
Widziałam,że lekarz rozmawia jeszcze z chłopakami.
Jednak nie za bardzo mnie to obchodziło.

***Calum***

-Posłuchajcie.-odezwał się lekarz,gdy [T.I] odpowiednio od Nas odeszła.-Musicie jej pilnować. Próbowałem dodzwonić się do jej mamy. Nie odebrała. W jej kartach jest zapisane,że często jeździ na delegacje i nie ma jej w domu. Gdyby zasłabła w domu i nie miałaby pomocy sądzę,że mogłaby umrzeć. Mówi,że czuje się dobrze,ale wszyscy doskonale wiemy,że tak nie jest.-powiedział lekarz,a my się zgodziliśmy,było widać,że czuje się okropnie-Będziecie się nią zajmować?-zapytał.

Zajmować.
To dość dziwne.
Poznaliśmy się tak naprawdę wczoraj.
Jednak jest coś w niej,co każe Nam być przy niej i troszczyć się o nią.

-Oczywiście.-powiedzieliśmy razem nie zastanawiając się.
-Dobrze. W takim razie tutaj macie mój numer telefonu.-podał Luke'owi karteczkę-Gdyby coś było nie tak dzwońcie.-powiedział i odszedł.
Znalezione obrazy dla zapytania smutna dziewczyna



Nikola♥Bay♥

czwartek, 21 maja 2015

#Calum cz.2

***21:43***

-Okey. Skoro skończyliśmy,a to zostaje u was ja idę do domu.-powiedziałam zakładając torbę na ramię.

W końcu stąd wyjdę. Serio nie wytrzymałabym tu dłużej. Potrzebuję żyletki. I to naprawdę. Nie to,że jestem uzależniona,bo nie jestem. Po prostu potrzebuję sobie ulżyć. Przynajmniej trochę.

-Żartujesz?-usłyszałam głos Ashton'a-Jest 22 nie pozwolę Ci iść o tej godzinie do domu.
-My nie pozwolimy.-dołączyła się reszta.
-Bożeee....znaleźli się.-szepnęłam sama do siebie po czym dodałam głośniej.-Zamówię taxi. Po za tym nie mieszkam daleko. 30 minut jazdy i jestem w domu.
-Nie.-powiedzieli razem.
-Boże....-powiedziałam patrząc jak Calum zamyka drzwi na klucz-Zajebiście.-usiadłam na kanapie i oparłam łokcie o kolana.
-Zamierzasz tak siedzieć?-zapytał Luke,który usiadł obok mnie.
-Taki mam plan.-odpowiedziałam odsuwając się,jednak nie zbyt daleko,bo po drugiej stronie siedział Calum.
-Nie wiem...może się zapoznajmy,czy coś.-zapytał Mikey.
-Jakoś tak nie mam ochoty.-powiedziałam wyciągając telefon z kieszeni.
-Dobra,zacznijmy ode mnie.-powiedział Luke kompletnie ignorując to co powiedziałam.
-Jak byłem mały miałem psa. A ty?-zapytał patrząc na mnie,po chwili ja podniosłam na niego wzrok.
-Ja też. Ale zdechł.-powiedziałam uśmiechając się sztucznie.-I ja też za chwilę zdechnę jak mnie stąd nie wypuścicie.-spojrzałam na drzwi.
-Założę się,że przeżyjesz.-powiedział Ashton.
-Co chcesz robić?-usłyszałam Calum'a.
-Pójść do domu.
-A po za tym.-dodał Michael.
-Nic.-znów spojrzałam na telefon...




-------------------------------
Okey. Strasznie przepraszam,że takie krótkie,ale chciałam napisać,że blog nie zostanie usunięty. Ten post miał być  taki krótki. To dlaczego na początku przeprosiłam? Bo wiem,że to Was nie zachwyci. Ale ja muszę kończyć.
-------------------------------
Nikola♥Bay♥
--------------------------------

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

#Calum cz.1

Cześć. 
Nazywam się [T.I],ale nie lubię tego imienia. 
[T.N]. 
To moje nazwisko. 
Też go nie lubię. 
[T.I.N]. 
Pełne imię i nazwisko. 
Nie lubię jak używa się zdrobnienia mojego imienia-[Z.T.I]. 
Moje oczy. 
Moje oczy to jedyna rzecz,którą w sobie lubię.
Przyjaciele? 
Nie mam ich. 
Kilka osób chciało się ze mną zaprzyjaźnić,ale...nie ufam już ludziom.

-Ale jak to?-zapytałam dławiąc się łzami.
-Tak to. Pogódź się z tym mała.-powiedział dopalając papierosa.
-Wy też?-zapytałam patrząc na resztę.
-Od samego początku.-powiedzieli z przekonaniem.
-Po co?-zapytałam-Sprawiło to wam przyjemność?
-Mała. Byłaś tu nowa. Nie znałaś nas co tylko pomogło. Trzeba było słuchać innych.-powiedział chłopak zapalając zioła.
-Sprawiło to wam przyjemność?-zapytałam ciężko oddychając z powodu łez.
-Ogromną. Jesteś strasznie naiwna.-powiedzieli razem.
-Nienawidzę was.-powiedziałam uciekając.

I tak o to dowiedziałam się,że moi "przyjaciele" bawili się mną od początku. 
Przyjechałam tam i oni odezwali się do mnie pierwsi. 
Powiedzieli,że jeśli chcę się z nimi zadawać nie mogę gadać z innymi. 
Posłuchałam ich. 
Wiem. 
Mi też się to teraz wydaje głupie. 
Ale nie miałam tam przyjaciół,a jak już mówiłam oni odezwali się pierwsi. 
Dlatego teraz nie potrafię ufać ludziom. 
Zostałam zraniona,miałam fałszywego chłopaka,fałszywych przyjaciół i tnę się.

-[T.I]?-głos nauczycielki przerwał moje zamyślenia.
-Przepraszam. Zamyśliłam się.-odpowiedziałam patrząc na panią Black.
Nauczycielka pokiwała głową ze zrozumieniem.
-Calum,Luke,Michael i Ashton będą robić z tobą projekt.-powiedziała nauczycielka po czym usłyszeliśmy dzwonek.

Spakowałam szybko książki i spojrzałam na chłopaków. 
Jeszcze się pakowali więc postanowiłam to wykorzystać.

-Proszę pani?
-Tak [T.I]?
-Chciałam się zapytać,czy nie byłoby możliwości... samemu zrobić tego...tego projektu?-zapytałam.
-[T.I]...Nie wiem dlaczego nie chcesz się z nikim zaprzyjaźniać,ale może dobrze ci zrobi poznanie kogoś z klasy. Nie możesz być ciągle tak odizolowana.
-Czyli nie ma takiej możliwości.
-Niestety. To by było nie w porządku w stosunku do klasy i chłopaków.
-Rozumiem. Do widzenia.
-Do widzenia [T.I].

Skierowałam się do szatni.
Co ją obchodzi dlaczego nie chcę się zaprzyjaźnić!?
Szłam smutna. 
Nie chciałam się z nikim spotykać. 
Mogłam zrobić to sama. 
Sama...w swoim pokoju...zamknięta. 
W samotności.
Usłyszałam za sobą kroki.
Odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaków. 
Opuściłam głowę w dół i lekko przyśpieszyłam kroku.
Pamiętaj zakryć nadgarstek.
Upewniłam się,że go ni widać i poszłam  dalej. 

-[T.I]?-usłyszałam głos obok siebie.

Podniosłam głowę nie zmienianąc tępa. 
Obok mnie szło czterech chłopaków, próbujących dorównać mi kroku. 
Spojrzałam na chłopaków.

-Mieliśmy robić razem projekt,tak?-odezwał się Luke.

Zwolniłam kroku. 
Pokiwałam głową i skręciłam w stronę szatni. 
Zmieniłam buty i odwróciłam się czekając na chłopaków.
Spokojnie [T.I]. To tylko projekt. Nie musisz się z nimi zaprzyjaźniać.
Zadzwoniłam do mamy i poinformowałam ją,że wrócę później. 
Spojrzałam na chłopaków. 
Akurat brali plecaki. 
Podeszli do mnie i wyszliśmy ze szkoły.
Luke,Michael,Ashton i Calum są jednymi z tych osób,które chciało się ze mną zaprzyjaźnić. 
Łatwo jednak zrozumieć,że nie dopuszczam do siebie ludzi. 

-Idziemy do nas?-zapytał Calum.
-Nas?-zapytałam cicho.
-Mieszkamy razem. Jako zespół.-wytłumaczył mi Michael.
-Rozumiem.-powiedziałam ponownie opuszczając głowę.
-Czyli do nas?-powtórzył pytanie Luke.
-Jak tam chcecie.-powiedziałam wzruszając ramionami.

Chłopcy jeszcze o czymś gadali,ale przestałam ich słuchać.
Okey. Zrobimy projekt i pójdę do domu. Zamknę się w pokoju. Pójdę do łazienki. Trochę sobie ulżę. Po przez żyletkę...

-To tutaj.-głos Michael'a wyrwał mnie z zamyśleń.
Podniosłam wzrok na wielką wille.
-Wow.-powiedziałam cicho idąc za chłopakami.
-Nam też się podoba.-powiedział Calum uśmiechając się do mnie.
Oddałam słabo uśmiech.
Ashton otworzył drzwi i weszliśmy do środka. 
Chłopcy zdjęli buty i bluzy. 
Oczywiście ja zostałam w swojej bluzie.

-Nie zdejmujesz tej bluzy?-usłyszałam Michael'a.
-N-Nie. Zostanę w bluzie.-powiedziałam naciągając ją bardziej na siebie.
-Jest ciepło. Po co ci to?-zapytał Calum.
-Po prostu.-powiedziałam.

Chłopcy wzruszyli ramionami.

-Jak tam sobie chcesz.-powiedzieli razem.

Chyba zacznę wierzyć w telepatię...

-Idziemy do salonu czy do kuchni?-usłyszałam głos Caluma.
-Jak chcecie.-odpowiedziałam.

Chłopcy poszli w stronę jednego z pomieszczeń.
Jak łatwo było mi się domyślić wybrali salon.
Był dość duży. 
Nawet bardzo duży.
Chłopcy usiedli na kanapie,a ja oczywiście na podłodze po przeciwnej stronie stołu.

-Nie chcesz usiąść na kanapie,fotelu,czymkolwiek co nie jest podłogą?-spojrzał na mnie Ashton.
-Nie. Tu mi jest wygodnie.-powiedziałam słabo się uśmiechając.

Odwróciłam wzrok na swoją torbę i wyjęłam z niej potrzebne książki. 
W czasie gdy chłopcy poszli zrobić sobie coś do jedzenia (bo ja odmówiłam,żeby nie było,że są jakimiś piep***nymi egoistami) ja zaczęłam pisać referat.
Skończyłam po około godzinie,akurat wtedy kiedy chłopcy weszli do salonu.
Gdy siedli na kanapie ja położyłam przed nimi złączone ze sobą spinaczem kartki.

-Tu jest referat. Ma jakieś 30 stron. Zostało nam tylko zrobić makietę.
-Dlaczego nie zaczekałaś? Pomoglibyśmy ci.-spojrzałam na Michael'a.
-Chciałam wam oszczędzić czasu.

Tak na pewno. Po prostu chcę już sobie iść...

***21:43***

-Okey. Skoro skończyliśmy,a to zostaje u was ja idę do domu.-powiedziałam zakładając torbę na ramię.

W końcu stąd wyjdę. Serio nie wytrzymałabym tu dłużej. Potrzebuję żyletki. I to naprawdę. Nie to,że jestem uzależniona,bo nie jestem. Po prostu potrzebuję sobie ulżyć. Przynajmniej trochę...

----------------------------------------------
Hej to ja wróciłam do Was ♥ Przepraszam,że tak długo nie było postów. I tak wiem. Zaczęłam pisać Cal'a,ale już kończę Luke'a. Okeeeey :33 
----------------------------------------------

Nikola♥Bay♥

piątek, 17 kwietnia 2015

#Luke cz.3

Wybiegłam szybko z lasu i weszłam do środka. Podałam kierowcy adres i nie długo po tym już byłam u siebie w domku. Zapaliłam światło w salonie i rzuciłam się na kanapę. Jednak nie dane mi było leżeć długo bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chętnie wstałam z kanapy i podeszłam do nich. Miałam już zamiar otwierać ale tego nie zrobiłam. Z ręką na klamce krzyknęłam przez drzwi.
-Kto tam?
-[T.I] do cholery otwórz te drzwi!-usłyszałam zdenerowanego Luke'a.
-Nie! Idźcie sobie!-odkrzyknęłam.
Usłyszałam jakieś szepty za drzwiami. Przez to lekko się zaniepokoiłam. Zupełnie nie wiedziałam co mogą wymyślić. Przecież chłopaków "znam" nie pełne dwa dni.
Po co się w ogóle wtedy przed nimi otwierałam!? Jak ja w ogóle mogłam pozwolić na to,żeby zobaczyli,że się tnę. Gdybym tego nie zrobiła wszystko byłoby normalnie,ale nie. Jaką ja jestem idiotką!
Obwiniałam sama siebie,jednak przerwał mi głos przyjaciółki.
-[T.I] otwórz te drzwi.-powiedziła spokojnie.
Otworzyć...? Nie. Nie otworzę im tych drzwi.
-Marnujecie czas. Nie otworzę wam drzwi.
Powiedziałam i odeszłam od drzwi. Powędrowałam do swojego pokoju.
Ale chwila![I.T.P] ma...
-Klucze zapasowe.-usłyszałam głos swojej przyjaciółki.
Muszę je jej zabrać.
-Jak miło,że przyniosłeś.-powiedziałam zabierając z rąk Luke'a moją torbę-Teraz możecie sobie pójść.-usiadłam na łóżku.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-jak widzę moja wspaniała przyjaciółka nie zamierza odpuścić.
-A niby jak miałam? Znam cię nie od dziś. Wiem,że obwiniała byś siebię.
-Bo to moja wina.-zaczyna...-Czujesz się samotna,twoja mama wyjeżdża i nie masz z kim siedzieć w domu...-przerwałam jej.
-Ale to ja ci nie powiedziałam, to nie jest twoja wina.
-Powinnam to zauważyć-usiadła przy mnie-Zawsze gdy do ciebie przychodziłam twojej mamy nie było.
-Proszę przestań.-powiedziałam czując coraz to większą chęć skierowania się do łazienki.
Jednak przyjaciółka nie przestała. Później dołączyli się chłopcy. Skończyli swoje kazania około 22:55. Teraz wszyscy leżeliśmy na moim łóżku wpatrunąc się w sufit...
Przepraszam,że takie krótkie i pewnie jest masa błędów,ale...
1.Piszę to na szybko,bo za 10 miunut muszę wyjść z domu.
2.Piszę z tableta.
3.PISZĘZTABLETANASZYBKO.
Okey... Postaram się jeszcze coś dzisiaj dodać.
Pa miśki :*
Nikola ★Bay

czwartek, 16 kwietnia 2015

Calum.

-Podać coś jeszcze?-spytała mnie kelnerka z przyjaznym uśmiechem.
-Nie,to wszystko dziękuję.-również się uśmiechnęłam po czym wróciłam do picia kawy. 
Była sobota i pogoda jak z bajki. Słońce grzało,ptaki śpiewały. Genialny początek lata.
Uśmiechnęłam się na widok zbliżającego się w moją stronę Caluma.
-Cześć piękna.-powiedział po czym pocałował mnie w policzek na co ja się zaśmiałam.
-Cześć piękny.-znów się zaśmiałam. W tym samym czasie w radiu kawiarenki w której się znajdowaliśmy zabrzmiały pierwsze dźwięki Upton Funk Bruno Marsa. Tak na marginesie najczęściej puszczanej piosenki ostatnimi czasy.
Jako,że znałam cały tekst zaczęłam podśpiewywać...
"Called a Police and a fireman"-wydobyło się z moich ust. 
-Okey,mogę,ale wiesz,że za wzywanie policji czy straży pożarnej bez powodu może skończyć się źle?-powiedział ze śmiechem mój przyjaciel upijając łyk z mojej kawy.
-Po pierwsze-zaczęłam- kto pozwolił Ci pić moją kawę,a po drugie. Czy ty uważasz,że nie jestem gorąca?-zaśmiałam się tym razem ja.
-Nie skądże. Oczywiście,że jesteś. Jesteś też najpiękniejsza.-te trzy ostatnie słowa wypowiedział bardzo cicho.
-Mógłbyś powtórzyć,bo nie słyszałam...-poprosiłam gdyż na prawdę nie słyszałam jego słów.
-Nie ważne.-westchnął-Idziemy?-wymusił uśmiech.
-Tak,tak.-opowiedziałam przyglądając się mu. 
O co mu chodziło...?
-Ej,Cal? Na pewno wszystko okey?-spytałam gdy wyszliśmy do ogródka kawiarenki.
-Tak,to znaczy nie...-chłopak podrapał się po karku. Oho,to źle wróży.-Bo,bo ja chcę Ci coś powiedzieć,ale nie mogę...

-Jak to nie możesz? Hej! Hood! To ja |T.I| twoja przyjaciółka,mi możesz wszystko powiedzieć.-zachęciłam go z uśmiechem.
-Tak,no właśnie. Przyjaciółka.-westchnął po raz setny Cal.
Nie dysz tak człowieku bo powietrza na świecie zabraknie...

-Um? Obawiam się,że nie rozumiem...-odparłam zrezygnowana.-Jaśniej proszę.
-Nie ważne.-odpowiedział po czym uciekł.
Tak po prostu. Zostawił mnie.
Świetnie...

Postanowiłam zadzwonić do |T.I.P| żeby po mnie przyjechała bo szczerze nie znałam ten części Sydney.
-Halo?-usłyszałam głos przyjaciółki.
-Hej |I.T.P|,przyjedziesz po mnie?-spytałam szybko.
-Hę? Znów się zgubiłaś? Gdzie jesteś?
-Um...Kawiarenka Coast Light. Tam jestem.

-Zapuściłaś się aż tam?! Zaraz będę.
-Dziękuję...
Oczami Caluma.
Uciekłem od niej. Nie mogła się dowiedzieć. To by wszystko zepsuło. 
Zostawiłem ją. Idiota! 
Zajebisty ze mnie przyjaciel.

Wszedłem do domu cały zdyszany,biegłem. Z salonu dało się słyszeć głosy,kłótnia. 
Fantastycznie...
-Cze...-nie dokończyłem bo to co zobaczyłem,a dokładnie kogo zobaczyłem odjęło mi mowę. 
A naszym salonie stała Stella. Dziewczyna z którą Luke przeżył tak zwaną "przygodę na jedną noc",dziewczyna która ma na jego punkcie obsesje. 
Jak można było się domyśleć kłótnie prowadziła Crove i Luke. Chłopaki mu pomagali.
Zaczyna się...
-Dobra,co ona tu robi?!-krzyknąłem by w końcu zwrócili na mnie uwagę.
-A jak myślisz?! Wpadła na herbatkę?!-krzyknął Clifford.
Miałem dość. "Nawiedzała" nasz dom średnio raz w tygodniu. To było chore.
-Przyszłam odwiedzić mojego chłopaka.-powiedziała tym swoim przesłodzonym głosem.-Ale jak zawsze kończy się kłótnią i...
-Nie jestem twoim chłopakiem! Coś ty sobie ubzdurała?!-wybuchł Luke którego trzymał jedyny siedzący cicho Ash.
-WYNOŚ SIĘ Z NASZEGO DOMU!-wrzasnąłem na zdziwioną moim zachowaniem brunetkę.
Dziewczyna stała w osłupieniu jeszcze przez parę sekund po czym wyszła trzaskając drzwiami. 
Łatwo poszło.
Przez tą całą sprawę zapomniałem o |T.I|. O tym jak ją zostawiłem przed kawiarnią.
Jesteś idiotą Hood.
 
Zaraz po tym jak Stella wyszła usłyszeliśmy dzwonek.
Kto znowu?!
Wkurzony pobiegłem do drzwi. Zobaczyłem w niej postać |T.I|.
Super...
Perspektywa |T.I|
-Hej Calum.-powiedziałam cicho gdy zobaczyłam mojego przyjaciela.
-Cześć |T.I|. Słuchaj,przepraszam,że Cię zostawiłem,ale...-nie dałam mu dokończyć.
-Nie obchodzą mnie twoje przeprosiny. Chcę tylko wiedzieć CO TO BYŁO?-podniosłam głos. 
Uciekł ode mnie przez co musiałam ciągnąć moją przyjaciółkę na drugi koniec miasta.
-Oh...No tak.-podrapał się po karku.-Nie wiem jak Ci to powiedzieć...
-No mów Cal. Halo! Nie bój się!-uspokoiłam się po czym próbowałam zachęcić przyjaciela do mówienia. 
-No dobrze więc...Wyjeżdżamy.-powiedział na jednym wdechu.
-C...Co? Ale jak to? Gdzie?-pytania leciały z moich ust ja torpedy. 
-Wyjeżdżamy z chłopakami. Nie wiem na ile,na długo na pewno.-westchnął smutno.
-A...A co ze mną,z nami?...Mieliśmy jechać razem na wakacje,a ty mi mówisz,że wyjeżdżasz?!-krzyknęłam. 
Wiem,że brzmiało to egoistycznie,ale co na to poradzę? Mieliśmy plany. Mieliśmy spędzić wakacje jak przyjaciel i przyjaciółka,a teraz?!
-Uspokój się |T.I|. Zawsze mówiłaś mi żebym spełniał marzenia prawda?-spytał po czym nadal wstrząśnięta pokiwałam głową na znak iż tak jest.-I właśnie to robię. |T.I|! Wyjeżdżamy jako zespół,rozumiesz?! Jedziemy do Ameryki by zajmować się karierą,spełniam marzenia!.
Zanim cokolwiek wydusiłam musiałam sobie wszystko poukładać. 
Spełnia marzenia więc jest szczęśliwy,ja jego szczęścia chciałam zawsze.
-Ja...ja muszę wyjść...przepraszam.-powiedziałam po czym wyszłam.
I wtedy widziałam go po raz ostatni...
***Rok później***
"5 Seconds Of Summer! Nowy
australijski fenomen! Czy tych
czterech chłopaków mają szanse
przebić znanych już od dawna
One Direction?! Więcej informacji
już na stronie 39!"
Przeczytałam nagłówek gazety.
Zobaczę co tam u starych przyjaciół...przecież to nic takiego.
BŁĄD.
Strona 37...38...39!
Koncerty....bla,bla...Fani...bla,bla...Dziewczyny...bla,bla.
Ej,zaraz,zaraz! 
Dziewczyny?!
"Jak na razie tylko Michael,Luke i Ashton są wolni,ale Calum. To co innego. Wokalista spotyka się ze swoją dziewczyną Monicą od 4 miesięcy. Blondynka jest wielką szczęściarą,prawda? Według nas wyglądają słodko,a waszym zdaniem?..."
Było napisane coś jeszcze,ale już nie czytałam. 
Mój Cal ma dziewczynę...
Nie |T.I|! On nigdy nie był twój!-skarciłam się w myślach.
I nigdy nie będzie...- westchnęłam i dodałam w myślach odkładając gazetę na stolik.






A.     
  

wtorek, 14 kwietnia 2015

#Mikey ♥12♥

-Hej.
-Hej [Z.T.I]. Słyszałem,że przyjeżdżasz do nas.
-Bardziej do siebie Olivier.
-Do nas do siebie co to za różnica.-zaśmiałam się cicho-To kiedy jedziesz?
-Teraz.
-Czyli nie długo będziesz?
-Jeśli cztery i pół godziny można tak nazwać to tak.
-Mogę cię odwiedzić? Tak dawno Cię nie widziałem.
-Około miesiąca.
-To dla mnie wieczność.
-Tak,tak. Wiem to.
-To będę mógł?
-Jasne. Kiedy?
-Około 16:00?
-Jak dla mnie spoko.
-Zaplanowałem coś.
-Coś? Czyli co?
-Niespodzianka.
-Nienawidzę niespodzianek.
-Tak wiem. 
-Jesteś okropny.
-Wcale tak nie myślisz.
-Myślę.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie.
-Niech Ci będzie.
-Wiedziałem.
-Idiota.
-Dobra. Teraz niech tobie będzie.
-Dzienki. (specjalnie tak napisałam).
-Tak wiem. Jestem taki łaskawy.
-Niewiarygodnie.
-Oh,[T.I]. Rozchmurz się. Coś się stało?
-Jak jeszcze ktoś zada to pytanie to oszaleję. Nie. Nic.
-Na pewno?
-Pewno. Pewno.
-Nie kłamiesz?
-Może trochę.
-Wiedziałem.
-Żartuję.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie,nie.
-Tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak,tak.
-Wygrałaś.
-Ha! Jestem lepsza.
-Taaa... Wydajesz się jakaś zmęczona.
-Tak? Może dlatego,że spałam jakieś dwie godziny?-zapytałam sarkastycznie.
-To może się prześpij?
-Do 16?
-Do 16. Słodkich snów.
-Pa Olivier.

Rozłączyłam się i położyłam telefon na kolanach. Głowę oparłam o szybę i patrzyłam na drogę.
-Wspaniale.-szepnęłam sama do siebie gdy zobaczyłam w jakim korku stoimy.
Nie minęło dużo czasu,a mój telefon znów dał o sobie znać.
-Zaraz oszaleję.-powiedziałam w tym samym czasie co [I.T.P].

Nie patrząc wcześniej na ekran telefonu przyłożyłam go do ucha.

-Czego!?
-Oj,kochanie. Dlaczego tak wściekle? Nie ciszysz się,że mnie usłyszałaś? 
-Nie za bardzo.-mruknęłam pod nosem.
-Słonko,ja to wszystko słyszę.
-Cóż. Jakoś mnie to nie obchodzi.-chłopcy zwrócili na mnie swoją uwagę.
-Zła odpowiedź.
-Mam cię głęboko gdzieś. Jesteś pieprzonym idiotą,który nie może pogodzić się z tym,że z tobą zerwałam. Sam byłeś sobie winny. Ja nie mam kochanków w odróżnieniu do ciebie. Przestań do mnie dzwonić. Mam ciebie dość. Jesteś kretynem. Nie umiesz szanować dziewczyn. Jesteś dupkiem. Pieprzonym dupkiem Brand. Pieprz się.

Po tych słowach po prostu się rozłączyłam. Spojrzałam na chłopaków,którzy wyglądali na zaskoczonych. 
No tak. Nigdy nie słyszeli jak przeklinam.
Uśmiechnęłam się do nich słodko i ponownie odwróciłam wzrok w stronę szyby. Wyciągnęłam rękę po telefon,który po chwili wydał dźwięk informujący,że jest wyłączony. Odetchnęłam z ulgą myśląc o tym,że nikt już nie zakłóci mi tych  godzin jazdy.
Zerknęłam przez szybę dalej staliśmy w korku tak i dalej czułam na sobie wzrok chłopaków.
-[T.I]?-usłyszałam spokojny głos Calum'a.
Zaraz się zacznie...
-Coś się stało?-tym razem zapytał Michael. 
-Nie. Nic się nie stało. Powtarzam to dziś 5 raz.
-Wyglądasz na zmartwioną.-spojrzałam na Luke'a,a następnie na całą resztę chłopaków.
-Spójrzcie na siebie.-mruknęłam pod nosem.

Jeśli teraz [I.T.P] zacznie mi coś pieprzyć to chyba wyskoczę z tego auta...
-Yhm.-przyjaciółka zwróciła na siebie uwagę.
No proszę. Kto by się tego spodziewał? Na pewno nie ja...
 -Jeśli mogę.-zaczęła.
-Nie nie możesz....

Przepraszam,że taki krótki,ale dziadek przyszedł i nie mam gdzie pisać.
Oczywiście mam też drugi komputer i telefon.
   Telefon:Nie.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak trzeba się męczyć,żeby napisać posta na telefonie.
Drugi komputer:Nie.
Dlaczego?
Bo moja "genialna" siostrzyczka nie umie dopilnować mojego słodziutkiego króliczka (to już nie sarkazm) i przegryzła kabel od klawiatury.
Znów.
Już trzeci raz tylko dlatego,że ona nie umie dopilnować króliczka.
Dobra.
Pa.

Nikola♥Bay♥