Cześć.
Nazywam się [T.I],ale nie lubię tego imienia.
[T.N].
To moje nazwisko.
Też go nie lubię.
[T.I.N].
Pełne imię i nazwisko.
Nie lubię jak używa się zdrobnienia mojego imienia-[Z.T.I].
Moje oczy.
Moje oczy to jedyna rzecz,którą w sobie lubię.
Przyjaciele?
Nie mam ich.
Kilka osób chciało się ze mną zaprzyjaźnić,ale...nie ufam już ludziom.
-Ale jak to?-zapytałam dławiąc się łzami.
-Tak to. Pogódź się z tym mała.-powiedział dopalając papierosa.
-Wy też?-zapytałam patrząc na resztę.
-Od samego początku.-powiedzieli z przekonaniem.
-Po co?-zapytałam-Sprawiło to wam przyjemność?
-Mała. Byłaś tu nowa. Nie znałaś nas co tylko pomogło. Trzeba było słuchać innych.-powiedział chłopak zapalając zioła.
-Sprawiło to wam przyjemność?-zapytałam ciężko oddychając z powodu łez.
-Ogromną. Jesteś strasznie naiwna.-powiedzieli razem.
-Nienawidzę was.-powiedziałam uciekając.
-Tak to. Pogódź się z tym mała.-powiedział dopalając papierosa.
-Wy też?-zapytałam patrząc na resztę.
-Od samego początku.-powiedzieli z przekonaniem.
-Po co?-zapytałam-Sprawiło to wam przyjemność?
-Mała. Byłaś tu nowa. Nie znałaś nas co tylko pomogło. Trzeba było słuchać innych.-powiedział chłopak zapalając zioła.
-Sprawiło to wam przyjemność?-zapytałam ciężko oddychając z powodu łez.
-Ogromną. Jesteś strasznie naiwna.-powiedzieli razem.
-Nienawidzę was.-powiedziałam uciekając.
I tak o to dowiedziałam się,że moi "przyjaciele" bawili się mną od początku.
Przyjechałam tam i oni odezwali się do mnie pierwsi.
Powiedzieli,że jeśli chcę się z nimi zadawać nie mogę gadać z innymi.
Posłuchałam ich.
Wiem.
Mi też się to teraz wydaje głupie.
Ale nie miałam tam przyjaciół,a jak już mówiłam oni odezwali się pierwsi.
Dlatego teraz nie potrafię ufać ludziom.
Zostałam zraniona,miałam fałszywego chłopaka,fałszywych przyjaciół i tnę się.
-[T.I]?-głos nauczycielki przerwał moje zamyślenia.
-Przepraszam. Zamyśliłam się.-odpowiedziałam patrząc na panią Black.
Nauczycielka pokiwała głową ze zrozumieniem.
-Calum,Luke,Michael i Ashton będą robić z tobą projekt.-powiedziała nauczycielka po czym usłyszeliśmy dzwonek.
-Przepraszam. Zamyśliłam się.-odpowiedziałam patrząc na panią Black.
Nauczycielka pokiwała głową ze zrozumieniem.
-Calum,Luke,Michael i Ashton będą robić z tobą projekt.-powiedziała nauczycielka po czym usłyszeliśmy dzwonek.
Spakowałam szybko książki i spojrzałam na chłopaków.
Jeszcze się pakowali więc postanowiłam to wykorzystać.
-Proszę pani?
-Tak [T.I]?
-Chciałam się zapytać,czy nie byłoby możliwości... samemu zrobić tego...tego projektu?-zapytałam.
-Tak [T.I]?
-Chciałam się zapytać,czy nie byłoby możliwości... samemu zrobić tego...tego projektu?-zapytałam.
-[T.I]...Nie wiem dlaczego nie chcesz się z nikim zaprzyjaźniać,ale może dobrze ci zrobi poznanie kogoś z klasy. Nie możesz być ciągle tak odizolowana.
-Czyli nie ma takiej możliwości.
-Niestety. To by było nie w porządku w stosunku do klasy i chłopaków.
-Rozumiem. Do widzenia.
-Do widzenia [T.I].
-Czyli nie ma takiej możliwości.
-Niestety. To by było nie w porządku w stosunku do klasy i chłopaków.
-Rozumiem. Do widzenia.
-Do widzenia [T.I].
Skierowałam się do szatni.
Co ją obchodzi dlaczego nie chcę się zaprzyjaźnić!?
Szłam smutna.
Co ją obchodzi dlaczego nie chcę się zaprzyjaźnić!?
Szłam smutna.
Nie chciałam się z nikim spotykać.
Mogłam zrobić to sama.
Sama...w swoim pokoju...zamknięta.
W samotności.
Usłyszałam za sobą kroki.
Odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaków.
Opuściłam głowę w dół i lekko przyśpieszyłam kroku.
Pamiętaj zakryć nadgarstek.
Pamiętaj zakryć nadgarstek.
Upewniłam się,że go ni widać i poszłam dalej.
-[T.I]?-usłyszałam głos obok siebie.
Podniosłam głowę nie zmienianąc tępa.
Obok mnie szło czterech chłopaków, próbujących dorównać mi kroku.
Spojrzałam na chłopaków.
-Mieliśmy robić razem projekt,tak?-odezwał się Luke.
Zwolniłam kroku.
Pokiwałam głową i skręciłam w stronę szatni.
Zmieniłam buty i odwróciłam się czekając na chłopaków.
Spokojnie [T.I]. To tylko projekt. Nie musisz się z nimi zaprzyjaźniać.
Spokojnie [T.I]. To tylko projekt. Nie musisz się z nimi zaprzyjaźniać.
Zadzwoniłam do mamy i poinformowałam ją,że wrócę później.
Spojrzałam na chłopaków.
Akurat brali plecaki.
Podeszli do mnie i wyszliśmy ze szkoły.
Luke,Michael,Ashton i Calum są jednymi z tych osób,które chciało się ze mną zaprzyjaźnić.
Łatwo jednak zrozumieć,że nie dopuszczam do siebie ludzi.
-Idziemy do nas?-zapytał Calum.
-Nas?-zapytałam cicho.
-Mieszkamy razem. Jako zespół.-wytłumaczył mi Michael.
-Rozumiem.-powiedziałam ponownie opuszczając głowę.
-Czyli do nas?-powtórzył pytanie Luke.
-Jak tam chcecie.-powiedziałam wzruszając ramionami.
Chłopcy jeszcze o czymś gadali,ale przestałam ich słuchać.
Okey. Zrobimy projekt i pójdę do domu. Zamknę się w pokoju. Pójdę do łazienki. Trochę sobie ulżę. Po przez żyletkę...
Okey. Zrobimy projekt i pójdę do domu. Zamknę się w pokoju. Pójdę do łazienki. Trochę sobie ulżę. Po przez żyletkę...
-To tutaj.-głos Michael'a wyrwał mnie z zamyśleń.
Podniosłam wzrok na wielką wille.
-Wow.-powiedziałam cicho idąc za chłopakami.
-Nam też się podoba.-powiedział Calum uśmiechając się do mnie.
Oddałam słabo uśmiech.
-Nam też się podoba.-powiedział Calum uśmiechając się do mnie.
Oddałam słabo uśmiech.
Ashton otworzył drzwi i weszliśmy do środka.
Chłopcy zdjęli buty i bluzy.
Oczywiście ja zostałam w swojej bluzie.
-Nie zdejmujesz tej bluzy?-usłyszałam Michael'a.
-N-Nie. Zostanę w bluzie.-powiedziałam naciągając ją bardziej na siebie.
-Jest ciepło. Po co ci to?-zapytał Calum.
-N-Nie. Zostanę w bluzie.-powiedziałam naciągając ją bardziej na siebie.
-Jest ciepło. Po co ci to?-zapytał Calum.
-Po prostu.-powiedziałam.
Chłopcy wzruszyli ramionami.
-Jak tam sobie chcesz.-powiedzieli razem.
Chyba zacznę wierzyć w telepatię...
-Idziemy do salonu czy do kuchni?-usłyszałam głos Caluma.
-Jak chcecie.-odpowiedziałam.
Chłopcy poszli w stronę jednego z pomieszczeń.
Jak łatwo było mi się domyślić wybrali salon.
Był dość duży.
Nawet bardzo duży.
Chłopcy usiedli na kanapie,a ja oczywiście na podłodze po przeciwnej stronie stołu.
-Nie chcesz usiąść na kanapie,fotelu,czymkolwiek co nie jest podłogą?-spojrzał na mnie Ashton.
-Nie. Tu mi jest wygodnie.-powiedziałam słabo się uśmiechając.
Odwróciłam wzrok na swoją torbę i wyjęłam z niej potrzebne książki.
W czasie gdy chłopcy poszli zrobić sobie coś do jedzenia (bo ja odmówiłam,żeby nie było,że są jakimiś piep***nymi egoistami) ja zaczęłam pisać referat.
Skończyłam po około godzinie,akurat wtedy kiedy chłopcy weszli do salonu.
Gdy siedli na kanapie ja położyłam przed nimi złączone ze sobą spinaczem kartki.
-Tu jest referat. Ma jakieś 30 stron. Zostało nam tylko zrobić makietę.
-Dlaczego nie zaczekałaś? Pomoglibyśmy ci.-spojrzałam na Michael'a.
-Chciałam wam oszczędzić czasu.
Tak na pewno. Po prostu chcę już sobie iść...
***21:43***
-Okey. Skoro skończyliśmy,a to zostaje u was ja idę do domu.-powiedziałam zakładając torbę na ramię.
W końcu stąd wyjdę. Serio nie wytrzymałabym tu dłużej. Potrzebuję żyletki. I to naprawdę. Nie to,że jestem uzależniona,bo nie jestem. Po prostu potrzebuję sobie ulżyć. Przynajmniej trochę...
----------------------------------------------
Hej to ja wróciłam do Was ♥ Przepraszam,że tak długo nie było postów. I tak wiem. Zaczęłam pisać Cal'a,ale już kończę Luke'a. Okeeeey :33
----------------------------------------------
Nikola♥Bay♥




naleśniki


koktajl owocowy

