Luke rozłożyła ręce w znaku mówiącym:"Chcesz się przytulić?".
Tak więc przytuliłam się do niego.
-Przepraszamy. Na prawdę przepraszamy [T.I].-wyszeptał gładząc moje plecy.
Ciekawe co by powiedziała [I.T.P] jakby to zobaczyła...Chwila...[I.T.P]!
I w tym właśnie momencie usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu. Wyswobodziłam się z uścisku Luke'a i podeszłam po mojego iPhone'a.
(To co jest podkreślone chłopcy nie słyszą)
-Tak?-odezwałam się po odebraniu.
-Nie zapomniałaś przypadkiem o kimś?
-Nie. Po prostu musiałam...miałam dużo spraw na głowie.
Brawo [T.I] prawie zdradziłaś przyjaciółce swój sekret...o którym wiedzą tylko chłopcy.Brawo!
-Przynajmniej jutro mi przyniesiesz?
-Wiesz...Mogę dzisiaj,ale to około 20:30. Muszę jeszcze coś załatwić.
-Mi tam pasuje. Moja mama pojechała do babci na tydzień. Wiesz. Pogrzeb dziadka i w ogóle. Więc jestem sama. Możesz przyjść. Tylko...Jak jutro wstaniesz do szkoły?
Nie pójdę do szkoły...
-Może...powiem Ci u Ciebie?
-Dobrze,ale powoli zaczynam się martwić. Płakałaś? Masz jakiś dziwny głos.
-Tak. Płakałam. Zacięłam się i trochę mnie to zabolało.
-A gdzie się zacięłaś?
-W...w nogę.
-Jak można zaciąć się na nodze?
-Mi się jakoś udało. Ale wracając. Mam Ci wszystkie z dzisiaj przynieść?
-Fajnie by było.
-Okey. To ja kończę. Muszę jeszcze...zrobić coś z tą nogą.
-To do zobaczenia.
-Paaaa.
Powiedziałam i się rozłączyłam.
-[I.T.P] nie wie?-usłyszałam Ashton'a.
-Nie.-powiedziałam krótko.
-Dlaczego jej nie powiedziałaś?-tym razem zapytał Mikey.
-A jak miałabym? Wiecie jak ona by to przeżyła? Zaczęłaby się o wszystko obwiniać i mówić,że to jej wina. A tego nie chcę.
-Ale to twoja przyjaciółka.
-Właśnie moja przyjaciółka i ja decyduję co mam jej mówić.-powiedziałam i poszłam na górę by oczyścić ranę.
Chłopcy jednak nie odpuszczali i poszli za mną.
-Uważam,że powinnaś jej powiedzieć.-usłyszałam Luke'a.
-I ja.-a po chwili całą resztę.
-A ja uważam,że nie powinnam jej powiedzieć.-lekko uniosłam głos.
-Albo ty powiesz,albo...albo my.-odwróciłam się przodem do Luke'a.
-Słucham!?
-To w trosce o ciebie.-Calum.
-A co wy się nagle tacy troskliwi zrobiliście!? Z resztą nie ważne. Możecie wyjść?-zapytałam pokazując na drzwi.
-[T.I]...-zaczął Luke'a jednak nie dane było mu dokończyć.
-Tam są drzwi.-powiedziałam wypychając ich.
Zatrzasnęłam drzwi.
A co jeśli nie żartowali...?
Wzruszyłam ramionami i poszłam oczyścić tą ranę.
-Tam są drzwi.-powiedziałam wypychając ich.
Zatrzasnęłam drzwi.
A co jeśli nie żartowali...?
Wzruszyłam ramionami i poszłam oczyścić tą ranę.
***20:30***
Dochodziłam już pod dom [I.T.P] co chwilę poprawiając torbę na ramieniu. Po chwili zapukałam do drzwi i ujrzałam w nich rozradowaną przyjaciółkę. Przywitałam się z nią uściskiem i weszłam w głąb domu. Zdjęłam buty i kurtkę po czym poszłyśmy do salonu.
-To jak z tą szkołą? Jak jutro zdążysz wstać?-zapytała mnie przyjaciółka.
-Nie idę jutro do szkoły.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-Jak to? Przecież to ostatni tydzień. Odpuszczasz sobie?
-Nie to że odpuszczam.-ta na pewno. Jasne że odpuszczam-Po prostu noga mnie strasznie boli.
-To jak tu doszłaś?-zadała następne pytanie.
-Przyjechałam taxi. To od czego zaczynamy?- zapytałam zmieniając temat.
-Mate...-zaczęła ale przerwał jej dzwonek do drzwi.
-Spodziewasz się kogoś?-zapytałam przestraszona.
Jak to chłopaki to ja... Nie wiem co zrobię.
Wstałam i podeszłam do drzwi. Założyłam buty,tak,że [I.T.P] tego nie zobaczyła. Jedyne co teraz miałam przy sobie to telefon i portfel. Ale jakby co to zostawię tu tylko książki. A po nie przyjdę kiedy indziej.
[I.T.P] otworzyła drzwi,nie ukrywając tego,ze jest zdziwiona widokiem czterech chłopaków.
Cholera...
-Możemy wejść?-zapytał Luke patrząc na mnie.
-T-Tak proszę.-powiedziała otwierając szerzej drzwi.
-Ja zamknę.-powiedziałam gdy chłopcy już weszli.
Podeszli do przyjaciółki i spojrzeli na mnie. Posłałam przyjaciółce przepraszające spojrzenie. Widziałam jej zdezorientowanie. Po chwili jednak wybiegłam z domu i skierowałam się do pobliskiego lasu. Może to nie zbyt mądre,ale tu przynajmniej mnie nie znajdą. Zadzwoniłam po taxi i czekałam pomiędzy tymi drzewami. Nie powiem. Bałam się. Bałam się i to cholernie. Ale na szczęście po chwili zobaczyłam światła taksówki.
Wybiegłam szybko z lasu i weszłam do środka. Podałam kierowcy adres i nie długo po tym już byłam u siebie w domku. Zapaliłam światło w salonie i rzuciłam się na kanapę. Jednak nie dane mi było leżeć długo bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chętnie wstałam z kanapy i podeszłam do nich. Miałam już zamiar otwierać ale tego nie zrobiłam. Z ręką na klamce krzyknęłam przez drzwi.
-Kto tam?...
Nikola♥Bay♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz