-Co Ci się stało [T.I]?-zapytał mnie Luke.
-Co wy tu robicie?-zapytałam zwiątpionym głosem.
-Przyszliśmy zobaczyć co się tak naprawdę stało.-usłyszałam Ashton'a.
-Nic się nie stało. Możecie wyjść?-zapytałam patrząc w ich stronę.
-Martwimy się o Ciebie.-usłyszałam Cal'a.
-Przesada. Znacie mnie nie całe dwa dni. Nic o mnie nie wiecie. Nic mi nie jest. Możecie już wyjść?-zapytałam lekko poddenerwowana.
-Ale co Ci się stało?-nie dawał za wygraną Mikey.
-Były mnie uderzył.-powiedziałam pośpiesznie po czym dosłownie wypchnęłam ich z mojego pokoju.-Dobranoc.-zamknęłam drzwi na klucz. Westchnęłam ciężko i skierowałam się w stronę łóżka.
***6:00***
'Cos every night she studies hard in her room
At least that's what her parents assume
But she sneaks out the window to meet with her boyfriend
Here's what she told me the time that I caught them
She said to me, forget what you thought
'Cos good girls are bad girls
That haven't been caught
So just turn around and forget what you saw
'Cos good girls are bad girls
That haven't been caught''
Obudziła mnie piosenka moich ulubionych wykonawców. Ba! Kolejna rzecz o mnie. Tak. Moimi idolami są 5SOS. Dziwne. Mieszkam z jednym z moich idoli. Szczerze nie obchodzi mnie to czy to usłyszeli ( bo jak zakładam chłopcy zostali na noc) czy też nie. Przecież nie zabronią mi się słuchać,tak?
Wstałam leniwie z łózka i poszłam się wyszykować. Jako że to mój pierwszy dzień w szkole postanowiłam się dość ładnie ubrać.
Gdy wyszłam z łazienki po umyciu się,włosów,zębów,wysuszeniu włosów,ubraniu się i zrobieniu makijażu była 7:30. Do szkoły miałam na 8:00 więc się nie śpieszyłam. Wyszłam z łazienki,zabierając ze sobą torbę i zakładając ją na ramie.
Wyszłam z pokoju wcześniej upewniając się,że nie widać co prawda już małych ale jednak śladów po wczorajszej ''walce''. Zeszłam po schodach.
Znów miałam rację.
Pomyślałam gdy przy stole zobaczyłam czterech chłopaków jedzących śniadanie. Po chwili do pomieszczenia weszła mama.
-Chłopaki chodzą do tej samej szkoły co ty więc cię odwiozą. Dobrze?-zapytała kobieta po czym podeszła i mnie przelotnie przytuliła na powitanie.
Odwróciłam się plecami do chłopaków którzy na mnie patrzyli i spojrzałam na mamę.
-Nie mogę pojechać taxi?-zapytałam szeptem by nie urazić chłopców.
Ona tylko rzuciła mi spojrzenie mówiące: ''Nawet tak nie mów''.
Pokręciłam lekko głową z proszącymi oczkami. Jednak mama nie odpuszczała.
-Ughh...-powiedziałam jedynie przeciągając i odwracając się w stronę chłopaków...
Nikola♥Bay♥




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz