niedziela, 22 marca 2015

#Mikey ♥5♥

I w tym momencie zadzwonił mój telefon.(nawiasy-chłopcy tego nie słyszą).
-Hej [I.T.P].(Cześć,co u Ciebie?).Może być.A u Ciebie?(Tęsknie za tobą).Ja za tobą też.(Ale ja bardziej).Wiesz,że jestem uparta.Mam czas mogę się kłócić cały dzień.(Za tym też tęsknie).Ty płaczesz?(Może troszkę).Awww♥Weź przestań.(Dlaczego?)Znasz mnie też z tej strony.-mój głos się załamał-(Nie mogę przestać płakać)-teraz z moich oczu popłynęły łzy-Weź przestać.Makijaż mi się przez ciebie rozmaże.(I chłopcy na ciebie patrzą.)-bardziej stwierdziła niż zapytała.-Ich w to nie mieszaj.A tak zmieniając temat,to też.(Wiedziałam).Zamknij się.-powiedziałam bardziej żartobliwie niż dociekliwie.-(Dobra,mów czy znalazłaś już sobie chłopaka.) Tak,wiesz w ciągu tygodnia znajdę sobie chłopaka.Po za tym jakbym sobie znalazła była byś pierwszą osobą poinformowaną. Nawet przed mamą. (Obiecujesz?) Obiecuję. (A jak to jest mieszkać z gwiazdą?) Można powiedzieć że z 4. (Jak to? Myślałam,ze mieszkasz tylko z Calum'em.) Tak tylko,że cały...(czas?) Tak z...(nami) Yhm. Przesiadują. (Dlaczego tak dziwnie powiedziałaś?) Bo siedzę z nimi w aucie i nie chcę (żeby zrozumieli o co chodzi?) Tak. -i w tym momencie wszystkie oczy skupiły się  na mnie,tylko Ash czasem zerkał na mnie w lustrze jako że prowadził auto.-(Prawda,że teraz wszyscy na ciebie patrzą?) Dokładnie. (A gdzie teraz jesteś?) No...Prawie w tym...(Domu?) Tak.Zabrakło mi słowa. (Słuchaj ja muszę kończyć.Zadzwonię kiedy indziej,ok?) Okeyyy :33-powiedziałam wesoło,bo wiedziałam,że [I.T.P] dotrzymuje słowa.

Akurat po tym jak się rozłączyłam wjechaliśmy na podjazd. 
-Czyje to auto?-usłyszałam Ash'a po czym wyjrzałam przez okno.
-On chyba sobie żartuje.-powiedziałam jedynie,a chłopcy skupili swoją uwagę na mojej osobie.
Wysiadłam z auta,a chłopaki za mną.

Podeszłam do Nick'a. Ash,Cal,Luke i Mikey stali w bezpiecznej odległości od nas.
-Kochanie...-zaczął Nick.
-Że co!? Kochanie? Czy ty jesteś normalny?
-Daj mi się wytłumaczyć.-powiedział spokojnie.
-Wytłumaczyć?Wytłumaczyć? Niby jak? Jak mogłeś?-z moich oczu znów popłynęły łzy-Założyć się o miłość? A pamiętasz może jak ostatnio podkreśliłeś AŻ mówiąc,że miałeś ze mną wytrwać. Mówiłeś to tak jakbym była jakąś karą czy torturą dla Ciebie.
-Słonko nie mów tak.-powiedział podchodząc do mnie.
-Słonko? Wiesz co,nie dość że się założyłeś,to jeszcze mnie zdradzałeś przez cały ten czas. Złożę się,że po nocy ze mną szedłeś do niej. Prawda? Odpowiedz.
-Tak ale...
-Ach..No tak. Zapomniałam Ci jeszcze przypomnieć jak mnie wtedy  uderzyłeś. Wiesz, mam jeszcze ślad. Podsumowując. Założyłeś się o mnie, zdradzałeś i uderzyłeś.Jeszcze masz czelność przyjechać tutaj i ze mną rozmawiać?-dalej płakałam patrząc na niego- Skąd ty w ogóle masz adres?
-[I.T.P].-powiedział jedynie patrząc na mnie.
Pokręciłam tylko głową.
-A kto Ci pozwolił tu zaparkować auto?
-Twoja mama i tata tamtego...pedała...-dokończył patrząc na Cal'a.
Cal jest wrażliwym chłopakiem i choć nie chce tego pokazywać wiem,że to go zraniło.
-Nie no teraz to mnie wkurzyłeś!-powiedziałam podchodząc do Nick'a-Jesteś pieprzonym idiotą!-mówiłam pchając go z każdym słowem coraz mocniej-Nigdy więcej się tutaj nie zbliżaj! Nigdy! Zostaw mnie i chłopaków w spokoju! Rozumiesz to czy twój mały móżdżek tego nie pojmuje!? Nie chcę Cie znać! Nie! Zbliżaj! Się! Do! Mnie!-powiedziałam to z taką nienawiścią i pchałam go tak mocno że na końcu wylądował na ziemi.-Rozumiesz!?-krzyknęłam na niego po czym dałam mu z liścia.

Gdybyście widzieli miny chłopaków. Z tej strony mnie nie znali. Myśleli bardziej,że jestem spokojna i takie tam. Tak już kiedyś mówiłam nic o mnie nie wiedzieli. Nadal płacząc odeszłam od Nick'a leżącego na ziemi. 
-[T.I]...-usłyszałam Ash'a gdy przechodziłam obok nich.
-Zostawcie mnie.-powiedziałam i odeszłam.

Weszłam szybko do domu i chciałam pójść do siebie na górę ale usłyszałam mamę.
-Córciu...ja nie wiedziałam że...-chciała się wytłumaczyć ale ja tylko pokręciłam głową i spojrzałam na nią smutnymi oczami.


-Po prostu zostawcie mnie w spokoju.-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju w którym się zamknęłam i nie miałam zamiaru wychodzić.

Miałam tu wszystko czego potrzebuję na 3 dni życia. 3x pizza,którą zamówiła mi mama,bo chłopaki chcieli dziś oglądać jakiś film,2x dwu litrówki Pepsi i Wody.No i z jedzenia i picia tyle mi wystarczy. Telefon mam przy sobie,laptop,tablet,słuchawki. Wszystko co jest mi potrzebne do przeżycia do poniedziałku.

***20:31***


Leżałam na łóżku. Już nie płakałam,ale czułam się strasznie. Taka...nie kochana. Po chwili jednak usłyszałam pukanie do drzwi.
-Wyjdziesz stamtąd kiedyś?-usłyszałam Luke'a.
-Nie.-powiedziałam na tyle głośno by mnie zrozumieli.
-Kiedyś będziesz musiała.-tym razem odezwał się Cal.
-W Poniedziałek. Na razie jest Piątek.-powiedziałam.
-Twoja Mama i Mój Tata wyjechali na tydzień-pięknie,kolejna rzecz o której nic nie wiedziałam-Chodź obejrzymy jakiś film czy coś.

-Nie chcę.-powiedziałam wstając z łóżka i pokierowałam się w stronę lustra. 
Zaczęłam zmywać makijaż i robić sobie nowy w tym samym czasie kłócąc się z chłopakami.
-Oj nie marudź tylko wyjdź z tego pokoju.-usłyszałam Mikey'a.

Po chwili jednak po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. W czasie gdy chłopcy poszli zobaczyć kto to ja dokończyłam makijaż.
-Nie wpuszczamy fanek!-usłyszałam krzyk Luke'a.
-Jakich fanek!?-zapytała wkurzona dziewczyna.

Czy ja zawsze muszę robić wszystko za nich?
Zapytałam sama siebie i nie chętnie otworzyłam drzwi. Zeszłam na dół zobaczyć co się dzieje. W drzwiach stała [I.T.P]. Bez słowa chwyciłam ją za rękę i przepychając ją przez Ashton'a i Calum'a pociągnęłam do domu.

Następnie również bez słowa zaciągnęłam ją na górę do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Chłopcy musieli być nieźle zdezorientowani. Ale cóż. Życie. Przywitałyśmy się ze sobą radośnie ponieważ nie widziałyśmy się już cały tydzień. Zazwyczaj widzimy się codziennie. Po czym zaczęłyśmy rozmowę.

***21:12***

-Zrobisz mi herbatki?-[I.T.P] uwielbia herbatę.
Pije ją na okrągło więc jak mogłam jej odmówić?
-Chodź.-powiedziałam a na ustach dziewczyny zagościł jeszcze większy uśmiech niż poprzednio.
Ja tez już byłam wesoła. Przyjaciółka zawsze umiała,umie i mam nadzieję będzie umiała mnie pocieszać tak jak ja ją gdy jest jej smutno.

Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy do kuchni w której stali chłopcy.
-Wyszłaś?-usłyszałam Ash'a.
-Nie jestem duchem [T.I], który przyszedł nawiedzać ten dom i zrobić herbatki duchowi [I.T.P].-powiedziałam sarkastycznie.-A no tak. [I.T.P] to są...właściwie to wiesz kim oni są. Chłopcy to jest [I.T.P] i nie jest waszą fanką.-powiedziałam specjalnie na co przybiłyśmy piątki i się odwróciłyśmy na pięcie...

Nikola♥ Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz