czwartek, 21 maja 2015

#Calum cz.2

***21:43***

-Okey. Skoro skończyliśmy,a to zostaje u was ja idę do domu.-powiedziałam zakładając torbę na ramię.

W końcu stąd wyjdę. Serio nie wytrzymałabym tu dłużej. Potrzebuję żyletki. I to naprawdę. Nie to,że jestem uzależniona,bo nie jestem. Po prostu potrzebuję sobie ulżyć. Przynajmniej trochę.

-Żartujesz?-usłyszałam głos Ashton'a-Jest 22 nie pozwolę Ci iść o tej godzinie do domu.
-My nie pozwolimy.-dołączyła się reszta.
-Bożeee....znaleźli się.-szepnęłam sama do siebie po czym dodałam głośniej.-Zamówię taxi. Po za tym nie mieszkam daleko. 30 minut jazdy i jestem w domu.
-Nie.-powiedzieli razem.
-Boże....-powiedziałam patrząc jak Calum zamyka drzwi na klucz-Zajebiście.-usiadłam na kanapie i oparłam łokcie o kolana.
-Zamierzasz tak siedzieć?-zapytał Luke,który usiadł obok mnie.
-Taki mam plan.-odpowiedziałam odsuwając się,jednak nie zbyt daleko,bo po drugiej stronie siedział Calum.
-Nie wiem...może się zapoznajmy,czy coś.-zapytał Mikey.
-Jakoś tak nie mam ochoty.-powiedziałam wyciągając telefon z kieszeni.
-Dobra,zacznijmy ode mnie.-powiedział Luke kompletnie ignorując to co powiedziałam.
-Jak byłem mały miałem psa. A ty?-zapytał patrząc na mnie,po chwili ja podniosłam na niego wzrok.
-Ja też. Ale zdechł.-powiedziałam uśmiechając się sztucznie.-I ja też za chwilę zdechnę jak mnie stąd nie wypuścicie.-spojrzałam na drzwi.
-Założę się,że przeżyjesz.-powiedział Ashton.
-Co chcesz robić?-usłyszałam Calum'a.
-Pójść do domu.
-A po za tym.-dodał Michael.
-Nic.-znów spojrzałam na telefon...




-------------------------------
Okey. Strasznie przepraszam,że takie krótkie,ale chciałam napisać,że blog nie zostanie usunięty. Ten post miał być  taki krótki. To dlaczego na początku przeprosiłam? Bo wiem,że to Was nie zachwyci. Ale ja muszę kończyć.
-------------------------------
Nikola♥Bay♥
--------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz